<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Paweł Zalewski Blog</title>
	<atom:link href="http://zalewski.net.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zalewski.net.pl</link>
	<description>Każde marzenia dane jest nam wraz z siłą do jego spełnienia!</description>
	<lastBuildDate>Sun, 01 Apr 2012 15:48:46 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>W krainie uśmiechu: Tajlandia, Laos, Wietnam</title>
		<link>http://zalewski.net.pl/2012/04/01/w-krainie-usmiechu-tajlandia-laos-wietnam/</link>
		<comments>http://zalewski.net.pl/2012/04/01/w-krainie-usmiechu-tajlandia-laos-wietnam/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Apr 2012 15:48:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Zalewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zalewski.net.pl/?p=187</guid>
		<description><![CDATA[Kolejną wyprawę do Azji zaplanowałem przypadkowo. Gdzieś w czerwcu/lipcu 2010 roku ukraińskie linie lotnicze miały nieziemską ceną na bilety do Bangkoku. Za 1000 zł był przelot w dwie strony. Jedną wadą/zaletą był wylot z Rygi w Łotwie. Ja uważam, to za zaletę   I tak oto, w ciągu 90 minut podjąłem z Anią decyzję [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kolejną wyprawę do Azji zaplanowałem przypadkowo. Gdzieś w czerwcu/lipcu 2010 roku ukraińskie linie lotnicze miały nieziemską ceną na bilety do Bangkoku. Za 1000 zł był przelot w dwie strony. Jedną wadą/zaletą był wylot z Rygi w Łotwie. Ja uważam, to za zaletę <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  I tak oto, w ciągu 90 minut podjąłem z Anią decyzję o cało miesięcznym wyjeździe w lutym 2011. Bilety znikały jak ciepłe bułeczki, była to niewątpliwa okazja, jakie zdarzają się bardzo, bardzo rzadko. Poniżej znajdziecie krótką relację z wyprawy.<br />
<span id="more-187"></span></p>
<p>Ja ruszam z Wrocławia nocnym pociągiem do Białegostoku 1 lutego. Miałem ważną sprawę do załatwienia w rodzinnym mieście i był to mój najkrótszy pobyt - od godziny 10:07 do 15:10. O 15:10 już z Białegostoku ruszam pociągiem do Warszawy, aby spotkać się z Anią i ruszyć w nieznaną przygodę!</p>
<p>O godzinie 21 mamy autobus z Warszawy Zachodniej do Rygi z Simple Express - bilety kosztowały 55 zł za osobę komfortowym autobusem. Jak na nieszczęście autobus do Rygi jechał przez Białystok, a więc wróciłem się. Szkoda, że w przewoźnik nie odpowiedział mi prawdy na moje pytanie.</p>
<p>O 8:00 jesteśmy w Rydze i ruszamy na zwiedzanie. Wyglądamy trochę jak nieciekawie - chodzi o ubranie. Kupiliśmy w lumpeksie jakieś szmaty, które wywaliliśmy w Bangkoku. Nie było jednak zimno. Ryga zachwyca - piękna! Nocujemy w hostelu i następnego dnia z rana mamy wylot do Kijowa, a następnie do Bangkoku.</p>
<p><strong>Tajlandia!</strong><br />
Tu lądujemy o 3 rano, a już o 7-mej kolejny samolot do Chiang Rai na północy Tajlandii. Podczas tego wyjazdu będziemy duuużo latać. Oszczędzamy przez to czas.<br />
<strong><br />
Chiang Rai miasto w Złotym Trójkącie: Tajlandia, Birma i Laos.</strong><br />
O 8:00 zachwycają nas z okien samolotu piękne widoki gór. W końcu jesteśmy <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Znajdujemy Guesthouse, kwaterujemy się i zmykamy na śniadanie! Ach te tajskie żarcie! Pierwszego dnia relaksujemy się po podróży. Spokojne zwiedzanie małego miasteczka, wieczorem nocny targ i uczta kulinarna. Kochamy Tajlandię za jej ceny! Krewetki w panierce, 10 szt. za 3 zł, szaszłyki 1,5 zł, makaron z warzywami 2,5 zł. Delektujemy się smakiem Mekongu (lokalna Whisky, 1 litr za 18 zł). Spać, a następnego dnia wiele atrakcji.</p>
<p><strong>Nauczyć się gotować po tajsku</strong><br />
Dzisiaj mamy lekcję gotowania po tajsku, a co! Trzeba się nauczyć <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Wyjątkowo jesteśmy tylko we 2-jkę na lekcji. Z rana odbiera nas Sawanee i pędzimy jej Samurajem na targ. Opowiada nam o mieście, o tym jak pracowała w Europie. Na targu pokazuje kilkadziesiąt rodzajów bazylii, uczy nas rozpoznawać egzotyczne owoce. Daje nam do spróbowania lokalne specjały, których normalnie byśmy nie spróbowali. Kupujemy składniki i jedziemy do jej domu gotować.</p>
<p><strong>Same pyszności</strong><br />
Red Curry, Banany w mleczku kokosowym, Cashnut i Green Curry. To nasz zestaw. Świetnie się bawiliśmy a przy okazji poznaliśmy trochę gotowanie od strony tajskiej <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Po gotowaniu Sawanee zabrała nas do White Temple - Białej Świątyni. To niewielki kompleks świątyń pomalowanych na biało i wyłożonych pobitymi lusterkami. Jest to jedna z najbardziej zadziwiających świątyń jakie odwiedziliśmy. Tak inna dla tego regionu świata i dlatego konieczna do odwiedzenia.</p>
<p>Wieczorem odpoczywaliśmy przed podróżą do kolejnego kraju - Laosu.</p>
<p><strong>Kurz, niewygoda i tiki tiki</strong><br />
Dość przewrotny tytuł. Z rana ruszamy na granicę w Chiang Khong, autobusem 2 godziny, który miał 5 rzędów siedzień, tuk tukiem, łodzią motorową przez Mekong i jesteśmy - LAOS !!!</p>
<p>Odprawa graniczna po stronie Laotańskiej trochę nam zajęła, jakieś 1,5 godz. Następnie kantor i jesteśmy bogaci. Za 200 usd dostaliśmy z 5 cm wielkości stos banknotów, około 1 600 000 kipów. Ledwo zdążyliśmy na autobus do Luang Namtha. Zajeliśmy ostatnie miejsca w korytarzu, pod nogi dopchano nam worki z ryżem i akumulatory. Tak załadowani ruszamy w 5 godzinną drogę. A to tylko 160 km. Podobno jedna z lepszych dróg w kraju.</p>
<p>W ogóle w Laosie dopiero w 2002 roku weszło prawo, które daje Ci karę śmierci lub dożywocie za posiadanie: 500g heroiny, 3kg opium, 10kg marihuany. Wcześniej mogłeś ciężarówką wozić maryśkę <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dojeżdżamy do Luang Namtha i lokujemy się w hoteliku. Fajne klimaty. Trochę pusto. Nadmienię, że przez cały Laos przejechaliśmy bez przewodnika. Po prostu nie było gdzie go kupić, ale dzięki temu było trochę ciekawiej <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Ważne, że momentami mieliśmy internet, który nam pomagał.</p>
<p>Luang Namtha jest trochę wyludnione. To miasteczko tylko 50 km od Chin. Wieczorem nic się nie dzieje. Idziemy spać. Następnego dnia wypożyczamy skutery i ruszamy na podbój okolicy. Ania nieźle sobie radzi na asfalcie i bezdrożach. Jest cudowanie! Widoki zapierają dech w piersiach. Czysta natura, serdeczni ludzie. Nieskażone miejsce masową turystyką. Niech takie pozostanie.</p>
<p><strong>Przez most bambusowy nad rzeką</strong><br />
Jedziemy pewną gruntową drogą, dookoła zielone pola ryżowe, wioski aż nagle rzeka! A na niej mostek z bambusów. Wyłączamy motorki i co robimy? A jakże! Przeprowadzamy po wątpliwym mostku ciężki motory. Ludzie nad rzeką kąpią się, piorą i nas nas patrzą. Śmieją się. My szybko, bo mamy obawy czy bambus wytrzyma, mocno się wygina i jedziemy dalej.</p>
<p><strong>Komfortowa podróż autobusem w Laosie - niemożliwe!</strong><br />
Kolejnego dnia zwiedzamy jeszcze okolicę i oddajemy skutery - oczywiście z przygodami bo u Ani odpadł tłumik <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Lecimy na dworzec autobusowy i łapiemy busa do Oxodomay. Dwa wcześniejsze podobno były na maxa załadowane, a nasz tylko w 50%! Jedziemy więc w komforcie. Znów 120 km i 5 godzin. Niezłe tempo... trzeba jednak nadmienić, że drogi w większości są szutrowe, wąskie i przez góry. Wytrzęsło nami, zapyliło i słuch wysiadał od muzyki laotańskiej w stylu ciągłego: tiki-tiki...</p>
<p>Ufff, Oxodomay to nieciekawe miasto. Podobno w okolicy są niesamowite jaskinie do których trzeba dwa dni iść i dwa dni wracać, bo są niedostępne inaczej niż pieszo. Przy okazji odwiedza się górskie wioski, gdzie białych można policzyć na palcach rąk... Odpuszczamy. Wrócimy tu jeszcze kiedyś z Chin.<br />
<strong><br />
Coraz dalej, coraz dalej, tam gdzie diabeł mówi dobranoc</strong><br />
Wcześnie rano ruszamy na dworzec autobusowy. Wstajemy o 6 rano. jest chłodno! Chcemy złapać pierwszy autobus o 8 do Muang Khua. Tylko 3,5 godziny drogi. Autobus zapchany, ale jako że byliśmy godzinę wcześniej mamy miejsca siedzące. Inni stoją. Jedzie z nami wycieczka wietnamczyków - studentów, byli na jakimś meczu tu. Siedzą jedni na drugich - dosłownie.</p>
<p>Muang Khua to miejsce, gdzie nie wiadomo gdzie dalej. Do najbliższego lotniska z jakimiś samolotami to z 2 dni drogi. Brak autobusów, tylko po 1 dziennie. W zasadzie mega zadupie, ale to właśnie jest klimat tych miejsc. To tu, gdzie komórki nie działają nam od 3 dni, gdzie internetu nie ma, gdzie gości uśmiech i wolna chwila wysyłamy pocztówki do Polski. Ania do pracy, ja do Norbiego. O dziwo! Do Norberta dochodzi po 2 miesiącach, do Ani pracy nigdy. Poczta wyglądała ... hmm nie wyglądała <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Zobaczcie na zdjęciach.</p>
<p>Spędzamy tu dwa spokojne dni, relaksujemy się przy wódce ryżowej za 2 zł 0,5l w plastikowej butelce - totalne nic nie robienie.</p>
<p><strong>83 km w 7,5 godziny - to szybciej już piechotą!</strong><br />
Wstajemy o 4 rano. Podobno o 5-tej jest autobus do Dien Bien Phu w Wietnamie. No pewnie, że jest. Dochodzimy na brzeg rzeki, skąd z drugiej strony odjeżdża autobus, ale podobno zapchany jest na maksa i nie ma szans, aby ktokolwiek do niego się zmieścił. W autobusie, który ma około 20 miejsc jest podobno 63 osobowa wycieczka sportowców z Wietnamu! Kierowca powiedział, że europejczyka nie zabierze, bo na jego miejsce weźmie w 3x wyższej cenie trzech wietnamczyków!</p>
<p>Idziemy do hotelu, polezeć i pomyśleć co robić. Śpieszymy się już do Hanoi na samolot. Podobno ma być autobus jakiś o 7 rano - specjalny z inną wycieczką wietnamczyków. O 6 znów stawiamy się nad rzeką. Autobus jest i podobno będzie jechał, ale za jakie pieniądze? Nie wiemy. My kasy już prawie nie mamy, raptem 165 000 tysięcy. Wpychamy się do autobusu, plecaki na dach i czekamy. Z nami jeszcze 4 innych białych. Koleś przychodzi i mówi, że weźmie po 100 000 - większość z nas nie ma tyle! Normalna cena to 50 000. Godzi się na 80 000 od łebka i ruszamy w najbardziej fascynującą drogę.</p>
<p>Wzbijamy się coraz wyżej, mijamy granicę chmur i naszym oczom odsłaniają się zapierające dech w piersiach góry i pokryte chmurami doliny, niczym mleczne rzeki. Jest fantastycznie!</p>
<p>Jedziemy starym autobusem, Wietnamczycy rzygają za okno, z głośników bardzo głośna muzyka tiki-tiki, trzęsie nieziemsko, okno zamykamy bo pyli z drogi tak, że oddychać się nie da. Gorąco, z 30 stopni. Jest ciekawie. Wąska wysokogórska droga, aby się wyminąć autobus musi się zatrzymać. Wrażenia niezapomniane, będziemy opowiadać wnukom <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Dla takich przygód warto przemierzać tysiące kilometrów.</p>
<p>83 kilometry pokonujemy w 7,5 godziny. Nieźle co? To najbardziej hardcorowy przejazd podczas tej wyprawy.</p>
<p><strong>Wietnam</strong><br />
Popołudniem dojeżdżamy do Dien Bien Phu. Białych tu prawie nie ma. Z tubylcami gadamy na migi. Biletów na nocny autobus do Hanoi brak. Kupujemy na następny dzień, lokujemy się w pokoju z łazienką i klimą za 6 usd i idziemy na jedzenie. Wszystko omawiamy na migi. Zupa pho (taki rosół z wkładką) jest przedni. Wcinamy sajgonki i pijemy wietnamskie piwo. Ach! Fajnie, że nikt nas nie rozumie <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Kolejny dzień to zwiedzanie miasteczka, a wieczorem ruszamy pierwszy raz w życiu autobusem sypialnym. Tak, taki z łóżkami, co prawda na Wietnamczyków, ale nam dają miejsca na końcu, tak że mogę nogi wyprostować na korytarzu.  Podróż to ciekawe doznanie.</p>
<p><strong>Hanoi i zatoka lądującego smoka</strong><br />
Wow, o 6 rano jesteśmy w Hanoi, o 7 taksówką docieramy w okolice jeziora Hien Liep Than, turystycznej mekki. Zamawiamy wycieczkę do zatoki Ha Long Bay i iedziemy na śniadanie. W końcu jajka sadzone, bagietka i kawa <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Już o 8 siedzimy w autobusie i pomykamy przez Wietnam nad Morze Chińskie.  Wkrótce naszym oczom odsłoni się kolejny imponujący widok. Wysokie skały wystające z morza, jest ich 2000. Lokujemy się na luksusowym statku, gdzie każda kabina ma wygodną łazienką w kafelkach, duże łóżko i najlepszy widok za oknem - na morze i skały. To najbardziej luksusowy nasz nocleg. Spędzamy tu walentynki i delektujemy się morską atmosferą. Jest pięknie.</p>
<p><strong>I znów samolotem</strong><br />
Wieczorem dzień wcześniej zwiedzamy jeszcze Hanoi. Trochę żałujemy, że tak krótko byliśmy w tym mieście, ale z pewnością tu wrócimy. Wsiadamy w samolot i lecimy do środkowej części Wietnamu. W Hanoi było zimno, tylko 10-12 stopni. W Hoi An już przyjemnie, gorąco. Trafiamy akurat na wieczór lampionów. Na rzecze puszcza się lampiony z zapalonymi świecami, aby odpłynęły nasze troski. Jest magicznie. Hoi An jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, jako cała stara zabudowa kolonialna, która potrafi urzec.</p>
<p>Kolejnego dnia wynajmujemy kierowców z motorami i zwiedzamy okolicę. Ponieważ przenieśliśmy się do Danangu, to turystów całkowity brak i dzięki temu jest autentycznie. To miejsce przygotowuje się na ogromny przypływ białych - dysponuje ogromnymi plażami i szykuje swoją infrastrukturę hotelową. Nowe lotnisko już jest.</p>
<p>Wietnam jaki jest każdy widzi <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Dużo motorów, ścisk, klaksony, ale to wszystko ma w sobie pewnien klimat, który nam się podoba. Oczywiście, próbują Cię oszukać na drobne kwoty, ale w większości jak jest się uważnym to nic nam nie grozi.</p>
<p><strong>Na południe, do ciepła</strong><br />
Znów w samolot <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Na lotnisko 2 km doszliśmy piechotą. Fajne doświadczenie, kiedyś już spaliśmy niedaleko lotniska w Simferopolu na Krymie, wtedy mieliśmy jednak 300 metrów <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Ruszamy do Sajgonu, teraz już Ho Chi Minh City. 11 milionów ludzi i faktycznie totalny sajgon. Ruch na drogach jest tak duży i tak chaotyczny, że aż dziw bierze, że nie widać wypadków. W Sajgonie też jesteśmy krótko. Następnego dnia z rana ruszamy w dolinę Mekongu. To ogromny obszar, na którym cały kraj stoi rolniczo. Żyzne gleby, dużo wody i dużo ludzi do sadzenia ryżu.</p>
<p>Wykupujemy wycieczkę z biurem podróży na 2 dni i zwiedzamy. Pływami statkiem, łódkami, jesteśmy na farmie owowców, pszczół, w fabryce cukierków kokosowych, na targu wodnym. Fajnie, ale turystycznie, czyli my tego nie lubimy, ale odwiedzić wypadało.</p>
<p><strong>3 godziny w hardcorze</strong><br />
Urywamy się z powrotu wycieczki do Sajgonu u ruszyamy na wakacje od wakacji, na Phu Quoc. Ale aby tam dotrzeć musimy najpierw dojechać do portu autobusem. Cóż, zajmuje to 3 godziny w bardzo dużym upale, z nogami tak zapartymi w fotel przede mną, że ledwo wytrzymuję. Staje po drodze i jadę w pół zgięty. Było ciężko. Bardzo. Ale czego nie robi się dla wakacji?</p>
<p>Nocujemy w Rach Gia, kolejnym mało turystycznym miejscu i znów nam się podoba. Podoba nam się wszędzie tam gdzie nie ma turystów. Idziemy do poleconej knajpy nad rzeką na ucztę. Uhumm kuchnia wietnamska także jest przepyszna!</p>
<p>Kolejnego dnia płyniemy katamaranem na Phu Quoc. To 2,5 godziny na klimatyzowanym statku. Mija szybko.</p>
<p><strong>Docieramy do raju</strong><br />
Słyszeliście o Phukecie w Tajlandii? Phu Quoc będzie takim Phuketem za 10 lat. Teraz jeszcze jest klimatycznie, dziko i swojsko. Musicie tu szybko przyjechać, aby za 10 lat nie trafić na dyskoteki non-stop, wielkie ceny i całą rzeszę białych. Jeszcze jest dziewiczo.</p>
<p>Wyspa powoli przygotowuje się na napływ turystów. Jest lotnisko, budują się drogi (wszędzie!), hotele. My jednak jeszcze trafiamy na taki moment, gdzie za wielką ucztę z butelką wina płacimy 60 zł (wino 16 zł podane w kubełku z lodem <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> )) uwielbiam te ceny!). Wynajmujemy skutery i zwiedzamy wyspę. Docieramy na jej kraniec z którego wpław już tylko 2 km do Kambodży. Relaksujemy się na plaży, oddychamy każdą chwilą. Mamy domek na plaży, z klimatyzacją. Wakacjujemy się <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
<strong><br />
Czas wracać do Polski</strong><br />
4 dni minęły nam bardzo szybko. Tu jeszcze 35 stopni, woda ciepła jak marzenie, a w Polsce -15. Brrr. Ale zanim Wrocław, to w Duang Duong (stolica wyspy) idziemy na lotnisko. Znów samolotem lecimy do Sajgonu. Z Sajgonu namu samolot do Bangkoku, gdzie lokujemy się w hotelu w dzielnicy zakupowej. Idziemy na ulicę najeść się tajskich smakołyków i spać.</p>
<p>Kolejnego dnia robimy dużo zakupów. Obławiamy się w ciuchy i pamiątki. O 6 rano mamy samolot do Warszawy przez Kijów.<br />
<strong><br />
Podsumowanie kosztów<br />
</strong><br />
Wszyscy zawsze zadają nam takie pytanie. Dzięki temu, że bilety kupiliśmy śmiesznie tanio (do Azji i wewnętrzne kupowane nawet pół roku wcześniej) to koszt tych wyniósł ~2 tys. zł / osoba. Pozostałe koszty na miejscu wyniosły 2200 zł / osoba. Całe miesięczne wakacje w 4 krajach kosztowały nas na osobę 4,2 tys zł, bez żadnych dużych wyrzeczeń, ale też bez zbędnych wydatków.</p>
<p><strong>Gdzie dalej?</strong><br />
Przed siebie, spełniać marzenia <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong><a href="http://zalewski.net.pl/zdjecia-pictures/world/?album=4&amp;gallery=62">Galeria zdjęć</a><br />
Film - wkrótce</strong></p>
<p><a class="shutterset_" href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/azja2011/dsc06805.jpg" rel="lightbox[187]"></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zalewski.net.pl/2012/04/01/w-krainie-usmiechu-tajlandia-laos-wietnam/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fotogaleria w wyjazdu do Bolonii, Rimini i San Marino</title>
		<link>http://zalewski.net.pl/2011/06/21/fotogaleria-w-wyjazdu-do-bolonii-rimini-i-san-marino/</link>
		<comments>http://zalewski.net.pl/2011/06/21/fotogaleria-w-wyjazdu-do-bolonii-rimini-i-san-marino/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Jun 2011 20:32:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Zalewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zalewski.net.pl/?p=185</guid>
		<description><![CDATA[Krótki weekendowy wyjazd w maju 2011 przyniósł kolejne miłe wspomnienia z Włoch. Pierwszy raz byłem też w San Marino. To już 34 odwiedzony przeze mnie kraj. Jak zawsze było wspaniale i klimatycznie - ach ta włoska kawa  . Zapraszam do oglądania zdjęć.
Galeria zdjęć z Bolonii, Rimini i San Marino
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Krótki weekendowy wyjazd w maju 2011 przyniósł kolejne miłe wspomnienia z Włoch. Pierwszy raz byłem też w San Marino. To już 34 odwiedzony przeze mnie kraj. Jak zawsze było wspaniale i klimatycznie - ach ta włoska kawa <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> . Zapraszam do oglądania zdjęć.</p>
<p><a href="http://zalewski.net.pl/zdjecia-pictures/europe/?album=3&#038;gallery=61"><strong>Galeria zdjęć z Bolonii, Rimini i San Marino</strong></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zalewski.net.pl/2011/06/21/fotogaleria-w-wyjazdu-do-bolonii-rimini-i-san-marino/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zaległa galeria z 2008 roku &#8211; Mołdawia, Ukraina i kraj, którego nie ma</title>
		<link>http://zalewski.net.pl/2010/11/19/zalegla-galeria-z-2008-roku-moldawia-ukraina-i-kraj-ktorego-nie-ma/</link>
		<comments>http://zalewski.net.pl/2010/11/19/zalegla-galeria-z-2008-roku-moldawia-ukraina-i-kraj-ktorego-nie-ma/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Nov 2010 21:06:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Zalewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości]]></category>
		<category><![CDATA[kisziniów]]></category>
		<category><![CDATA[mołdawia]]></category>
		<category><![CDATA[republika naddniestrzańska]]></category>
		<category><![CDATA[supertramp]]></category>
		<category><![CDATA[szeryf]]></category>
		<category><![CDATA[tiraspol]]></category>
		<category><![CDATA[ukraina]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zalewski.net.pl/?p=140</guid>
		<description><![CDATA[Dawno nic nie pisałem. Niestety obowiązki w pracy w portalu dlaStudenta.pl oraz przy ZoomME pochłaniają tyle czasu, że nie mam nawet kiedy podróżować, tak na żywo, tak oczywiście wsiadając w auto, autobus, pociąg i jadąc przed siebie. Brakuje mi tego, ale mam obecnie ważniejsze priorytety. Zresztą zaległości nadrobię już wkrótce.
Czytaj dalej i dowiedz się więcej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;">Dawno nic nie pisałem. Niestety obowiązki w pracy w portalu dlaStudenta.pl oraz przy ZoomME pochłaniają tyle czasu, że nie mam nawet kiedy podróżować, tak na żywo, tak oczywiście wsiadając w auto, autobus, pociąg i jadąc przed siebie. Brakuje mi tego, ale mam obecnie ważniejsze priorytety. Zresztą zaległości nadrobię już wkrótce.</p>
<p><em>Czytaj dalej i dowiedz się więcej o fascynującej wyprawie do kraju, którego próżno szukać na mapach świata, a także o przygodach w najmniej znanych zakątkach Europy.</em></p>
<p><em></em><span id="more-140"></span><br />
Na na ilość podróży nieturystycznych nie mogę narzekać. W związku z problemami z tatą często jeżdżę na trasie Wrocław - Białystok - Wrocław, a to całe 560 km po polskich drogach w jedną stronę.  Będzie jednak dobrze.</p>
<p>Ostatnio odwiedzając rodzinę Agnieszkę i Marka wraz z moją chrześnicą - Gabi - zostało  mi przekazane, że powinienem swoje wspomnienia spisać, a następnie za kilka lat wydać emocjonującą książkę. Kto wie? Jestem jednak pewien, że ciągły uśmiech na twarzy przyniesie mi same najlepsze chwile życia.</p>
<p>W roku 2008 miałem okazję zwiedzić jedne z <strong>najmniej znanych regionów Europy przez turystów</strong>. Mołdawia i Republika Nadnistrzańska to niesamowite miejsca. Takie dziwkie, takie inne, a jednocześnie takie mi bliskie - kocham wschodnie klimaty. Wyprawa trwająca 10 dni odbyła się z biurem turystycznym SuperTramp. Obawiałem się wyjazdu zorganizowanego, jednak wszystko było super. To wyjazd typu - sami przyjazni ludzie, o podobnym myśleniu o świecie - świetna atmosfera i zgrana ekipa.</p>
<p>Pierwszy raz w 2008 roku miałem okazję podróżować klasą pociągów sypialnych - Plackarta - fantastyczna sprawa! Pierwszy raz odwiedziłem Kamieniec Podolski i Chmielnicki - miejsca, o których uczyłem się na historii teraz stały się tak oczywiste. Polska sarmacka, wielkie bitwy wielkich wodzów i dawne terytoria Polski. To fantastyczne móc poczuć historię własnymi rękami.</p>
<p>Pierwszy raz byłem w Mołdawii. Kraju małym, ale jakże pięknym, z atmosferą, z klimatem, dzięki któremu oglądając zdjęcia łza kręci mi się w oku. Ach ten czas spędzony w "autobuscie" w Kiszniowie, ach ten hotel rodem z epoki ZSRR, ach te targowiska... i uśmiech ludzi - oni pomimo biedy cieszą się.</p>
<p>Republika Naddniestrzańska - "kraj" którego próżno szukać na mapach świata. Pierwsze moje miejsce, gdzie aby wjechać musieliśmy dać łapówkę 5 euro od osoby dla celnika. Miejsce, gdzie bieda jest ogromna, ale  życzliwość ludzi jest ogromna. Gdzie ceny są malutkie, a ludzie mimo wszystko szeroko się do nas uśmiechali. Turystów w tym kraju jest niewielu. Większość osób boi się do niego wjeżdżać - nie ma co liczyć na pomoc polskiej ambasady w tym quazi kraju. Nie uznaliśmy jego istnienia, tak jak 99% świata oprócz Rosji, Abchazji i Osetii Południowej. Mimo wszytko Republika Naddniestrzańska istnieje i rządzi nią dyktator - Szeryf. Brzmi jak bajka, ale to zła bajka dla mieszkanców. Brak pracy, brak perspektyw, brak wszystkiego.</p>
<p>Mimo wszystko będac w tym "kraju" 2 dni udało nam się poobserwować życie. Kupiliśmy 0,5 kg chałwy słonecznikowej za 50 gr. Piwo butelkowane za mniej niż 1 zł...  zwiedziliśmy onegdaj największą fabrykę koniaku, który był dostarczany na Kreml (Sovourow 40 letni - próbowaliśmy!) - Kvint. Posłuchaliśmy komunistycznych przemówień pani dyrektor fabryki - "a tu pracownicy spędzają swoje przerwy podczas pracy" - mówiła nam pokazując skwer na terenie fabryki z ławkami i stołami - kompletnie zarośnięte trawą, jakby nigdy nikt tam nawet nie usiadł, a w okół roznosił się zapach spirytusu, drażniący nasze nozdrza.</p>
<p>Podczas wyprawy odwiedziłem twierdzę w Ackermanie - tą o której pisał Mickiewicz. Moim zdaniem miejsce na końcu świata. Później była Oddessa, która w tym roku odwiedziłem z Anią, a później Polska, dom, Wrocław.</p>
<p>Ponieważ uszkodziła mi się karta pamięci od zdjęć w aparacie, zamieszczam na stronie zdjęcia znajomych. Wybrałem same najciekawsze. Zapraszam do oglądania i do czytania podpisów. Bawcie się dobrze <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong><a href="http://zalewski.net.pl/zdjecia-pictures/europe/?album=3&amp;gallery=60">Galeria ZDJĘĆ.</a></strong></p>
<p><strong>Więcej o Naddniestrzu? Czytaj poniżej i na wikipedii: <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Naddniestrze" target="_blank">http://pl.wikipedia.org/wiki/Naddniestrze </a></strong></p>
<p><span style="font-size: small;"><span style="color: #ff0000;"><strong>Naddniestrze</strong> <em>(Republika Naddniestrzańska)</em> jest separatystyczną republiką na terenie Mołdawii, której nie uznaje  praktycznie żadne suwerenne państwo na świecie. Może poza Abchazją i  Osetią Południową - republikami o równie niejednoznacznym statusie  międzynarodowym.<br />
</span><br />
<span style="color: #339966;"> </span></span><span style="font-size: small;"><span style="color: #339966;"> Republika Naddniestrzańska oficjalnie uznawana jest przez wspólnotę  międzynarodową jako normalny region położony na lewym brzegu rzeki  Dniestr, w granicach dzisiejszej Mołdawii. W praktyce jednak od blisko  20 lat jest zupełnie niezależnym państewkiem.<br />
</span><br />
<span style="color: #0000ff;"> </span></span><span style="font-size: small;"><span style="color: #0000ff;"> 2 września 1990 roku, przywódca rewolucji i niezmienny „prezydent" tego  „quasi-państwa", Igor Smirnow, w samym centrum największego miasta  Naddniestrza - Tyraspola, które do dziś pełni rolę stolicy „republiki" -  ogłosił niepodległość. Mołdawskie władze nie chcąc dopuścić do  naruszenia integralności terytorialnej swojego kraju, wysłały do  Naddniestrza siły zbrojne. Wybuchła wojna domowa. Nieoficjalne wsparcie  wojsk rosyjskich, które do dziś stacjonują w Naddniestrzu, znacznie  pomogło okrzepnąć temu samozwańczemu parapaństwu.</span></span></p>
<p><span style="color: #800000;"> </span><span style="font-size: small;"><span style="color: #800000;"> Dzisiejsze Naddniestrze poszczycić się może niemal wszystkim co posiada  każde inne, suwerenne państwo - własną walutą, flagą, hymnem,  konstytucją, sądownictwem, wojskiem, milicją, systemem bankowym, itp.  Mimo to w Tyraspolu nie znajdzie się żadnej placówki dyplomatycznej  obcego kraju, przez co trudno tu mówić o przestrzeganiu jakichkolwiek  praw. Handel bronią, narkotykami, żywym towarem oraz bandycka korupcja  są na porządku dziennym.</span></span></p>
<p>Opis Naddniestrza pochodzi ze strony: http://gregory101.bloog.pl/id,4030340,title,REPUBLIKA-NADDNIESTRZANSKA-NIEISTNIEJACE-PANSTWO-KTORE-NAPRAWDE-ISTNIEJE,index.html?ticaid=6b45e</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2008-moldova/img_5802-large.jpg" title="" class="shutterset_singlepic4466"  rel="lightbox[140]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4466__320x240_img_5802-large.jpg" alt="Moje ulubione zdjęcie (patrz dziura w drodze)" title="Moje ulubione zdjęcie (patrz dziura w drodze)" />
</a>
</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zalewski.net.pl/2010/11/19/zalegla-galeria-z-2008-roku-moldawia-ukraina-i-kraj-ktorego-nie-ma/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Relacja z Bałkan Trip 2010</title>
		<link>http://zalewski.net.pl/2010/08/19/relacja-z-balkan-trip-2010/</link>
		<comments>http://zalewski.net.pl/2010/08/19/relacja-z-balkan-trip-2010/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Aug 2010 18:54:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Zalewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zalewski.net.pl/?p=127</guid>
		<description><![CDATA[Przez Chorwację, Czarnogórę, Albanię, Bośnię i Hercegowinę, na Węgrach kończąc. 
Przeczytaj całą relację z wyjazdu w lipcu i sierpniu 2010.


Uwaga autora: jak chcecie obejrzeć zdjęcia w dużej rozdzielczości, to kliknijcie na nim prawym klawiszem myszy i wybierzcie "otwórz w nowej karcie / nowym oknie". Jak normalnie klikniecie i zamkniecie zdjęcie to wrócicie na początek relacji. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Przez Chorwację, Czarnogórę, Albanię, Bośnię i Hercegowinę, na Węgrach kończąc. </strong></p>
<p>Przeczytaj całą relację z wyjazdu w lipcu i sierpniu 2010.</p>
<p style="text-align: center;">[Włącz pokaz zdjęć]<span id="more-127"></span></p>
<p style="text-align: center;">
<p>Uwaga autora: jak chcecie obejrzeć zdjęcia w dużej rozdzielczości, to kliknijcie na nim prawym klawiszem myszy i wybierzcie "otwórz w nowej karcie / nowym oknie". Jak normalnie klikniecie i zamkniecie zdjęcie to wrócicie na początek relacji. Nie wiem jak to naprawić.</p>
<p><span><span style="font-family: Tahoma;"><strong>Środa, 21 lipca</strong></span></span></p>
<p>Z pracy wychodzę przed 15-stą po załatwieniu większości spraw. Jadę jeszcze kupić transmiter fm (27 zł, ale kiepski...), w domu obiad, pakowanie samochodu i o 18:00 wyjeżdżamy z Wrocławia. Idealnie, zgodnie z planem! Przejazd przez Głubczyce i przejście w Chałupkach - zdecydowanie lepsza trasa niż przez Boboszów. W Czechach, tuż za granicą pierwszy postój. Jemy kanapki i przepyszny sernik - podziękowania rodzicom Ani <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Ruszamy dalej, przez Brno i do Wiednia - w końcu oddali autostradę przed Wiedniem numer 7. Przemykamy szybko. Na obwodnicy Wiednia jednak mega korek. Nie wiadomo co się dzieje!</p>
<p>Po pół godzinie już wiadomo, mnóstwo świateł policji, myślę - jakiś poważny wypadek :/ A to nie, to masowa kontrola samochodów i kierowców. Zatrzymują samochody i sprawdzają winiety i trzeźwość. Mnóstwo policji. Mijamy z 50 radiowozów i przynajmniej ze 100 policjantów. Jedziemy jak w kordonie. Nas nie zatrzymują. Mamy winietę, a nasz luksusowy samochód nie wzbudza podejrzeń, zresztą przygotowałem się na takie kontrole. Wszędzie mamy winiety i zezwolenia. Mam nawet komplet zapasowych żarówek, dwie kamizelki odblaskowe i dwa trójkąty! Tego wymaga m. in Słowacja, przez którą będziemy wracać.</p>
<p><span><span style="font-family: Tahoma;"><br />
<strong>Czwartek, 22 lipca</strong></span></span></p>
<p><strong> </strong>Po północy zmienia mnie mama za kierownicą. Jedzie przez Austrię prawie do granicy ze Słowenią. Ja w tym czasie staram się przespać. W Słowenii omijamy płatną autostradę (35 euro!) i jedziemy przez góry objazdami. Trochę zgubiliśmy się w Ptuju, ale szybko znaleźliśmy drogę. Około 4 rano jesteśmy w Chorwacji. Mijamy Zagrzeb i nie dam rady. Bez snu i po pracy, jestem zmęczony i zatrzymujemy się na godzinę, na sen. Ruszamy o 6 rano i o 8:55 jesteśmy w Skradinie. Biegiem lecimy na statek do wodospadów Krka. Przy wodospadach okazuje się, że mają awarię terminala i nie mogę zapłacić kartą! Umawiam się z kobietą, że wpuści dziewczyny, ja zostawiam w depozycie dowód i wracam statkiem do Skradina po gotówkę i płynę z powrotem aby zapłacić za bilety. Całość zajmuje mi 2 godziny. Dziewczyny w tym czasie zwiedziły wodospady, ja jeszcze z pół godziny odpocząłem w aucie i idealnie z planem o 12:00 ruszamy do Dubrovnika.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09178.jpg" title="Chorwacja" class="shutterset_singlepic4244"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4244__320x240_dsc09178.jpg" alt="Wodospady KRKA" title="Wodospady KRKA" />
</a>
</p>
<p>Po 4 godzinach jesteśmy na miejscu. Nasz nocleg jest zgodny z opisem w Internecie. Miło, czysto i tanio. 13,5 eur/osoba. Po krótkim spaniu i prysznicu o 19 ruszamy zwiedzać Dubrownik. Faktycznie jest piękny! Uliczki, gra świateł, wyszlifowane posadzki marmurowe. Ślicznie! Mnóstwo języków, angielski, chorwacki, polski, włoski, czeski - wszystkie słychać. Oddajemy się magicznej atmosferze i po 23 wracamy na nocleg. Wcześniej jemy jeszcze przepyszne lody.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09380.jpg" title="Chorwacja" class="shutterset_singlepic4253"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4253__320x240_dsc09380.jpg" alt="Dubrownik" title="Dubrownik" />
</a>
</p>
<p><span><span style="font-family: Tahoma;"><br />
<strong>Piątek, 23 lipca</strong></span></span></p>
<p>Śpimy twardo do 9. Zbieramy się i po 10 ruszamy, uprzednio wyrzucając wszelkie nasze kanapki. Mrówki wlazły do torby i szlag trafił śniadanie <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Ale nic straconego. Obok naszego noclegu była piekarnia i nabyłem przepyszne bułeczki. Mniam - zjedliśmy je z widokiem na Adriatyk oplatani morską bryzą...</p>
<p>Jedziemy drogą z niesamowitymi widokami. Zapierają dech w piersiach. Ania ciągle robi zdjęcia. Przejeżdżamy granicę z Czarnogórą i witaj po raz pierwszy Montenegro! To już 28 kraj w moim życiu <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Ruszamy przez wysokie góry i bokę Kotorską  Boże! Jak tu jest pięknie! Droga przez jedyny na południu Europy fiord warta jest tych 1500 km z Polski. Zapiera dech w piersi! Wyobraźcie sobie morze długie na 50 km wcinające się w ląd i góry o wysokości 1000 m n.p.m. - zdjęcia tego nie oddają. Jest tu fascynująco!</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09496.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4268"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4268__320x240_dsc09496.jpg" alt="Czarnogóra - wybrzeże" title="Czarnogóra - wybrzeże" />
</a>
</p>
<p>Po objechaniu Boki Kotorskiej docieramy do Kotoru! Uffff... ale gorąco, jak jest miło i gorąco <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Moja koszulka jest jak ręcznik nasiąknięty wodą i moje spodenki są całe mokre <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Kotor - ludzi zdecydowanie mniej niż w Dubrowniku, ale tu jest dodatkowo bardzo klimatycznie. Tu jest pasjonująco ślicznie. Uliczki wąskie, marmury, kamienice, suszące się ubrania. Te wszystkie elementy tworzą atmosferę, która sprawia, że człowiek czuje się cudownie i jednocześnie zdaje sobie sprawę jak żyli ludzie przed latami, kiedy uliczkami chodzili kupcy. Przechodzimy przez uliczki i wspinamy się na górującą twierdzę nad miastem. Jest bardzo gorąco. 2 litry wody wypijamy natychmiastowo. Z szczytu widok jest jednak urzekający. Czerwone dachy kamienic, śródziemnomorskie powietrze i widok na Bokę...</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09434.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4261"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4261__320x240_dsc09434.jpg" alt="Kotor, Czarnogóra" title="Kotor, Czarnogóra" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09455.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4262"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4262__320x240_dsc09455.jpg" alt="Kotor, Czarnogóra" title="Kotor, Czarnogóra" />
</a>
</p>
<p>Wracamy do auta i ruszamy do naszego miejsca wakacyjnego, na 6 dni, do Dobrej Vody za Barem. Przejazd z Kotoru zajmuje nam 2 godziny. Jest duży ruch na wybrzeżu, przed Barem nawet korki. Wszystko rekompensują jednak widoki, zwłaszcza na sławną wyspę Św. Stefana - obecnie hotel, zabudowany uroczymi kamienicami, kościołami i domkami - wszystko własność ekskluzywnego hotelu, który gościł już wielu znanych aktorów i innych dygnitarzy.</p>
<p>W Dobrej Vodzie znalezienie naszego hotelu zajmuje nam kilka chwil. Miejsce, które zarezerwowałem jeszcze z Polski jest o dobrym standardzie. Apartament z widokiem na morze - bezpośrednim. Hotel stoi po prostu na nabrzeżu, 10 m od brzegu morza. Z balkonu mamy fajny widok, zresztą właśnie teraz piszę z niego tą relację <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09476.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4267"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4267__320x240_dsc09476.jpg" alt="Św. Stefan" title="Św. Stefan" />
</a>
</p>
<p>Wieczorem przechadzamy się promenadą gdzie jest sporo knajpek, dyskotek i sprzedawców różnej maści produktów. Chłoniemy atmosferę i kładziemy się spać po długim dniu.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09527.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4269"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4269__320x240_dsc09527.jpg" alt="Widok z naszego hotelu" title="Widok z naszego hotelu" />
</a>
</p>
<p><strong>Sobota, 24 lipca<br />
</strong><br />
Dzień nic nie robienia <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Jemy śniadanie, pijemy kawę, idziemy na plażę, kąpiemy się w ciepłym morzu i oddajemy się ogólnemu relaksowi. Dzień upływa na nic nie robieniu. Wieczorem będziemy mieli jednak spore atrakcje.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09546.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4271"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4271__320x240_dsc09546.jpg" alt="Ja :)" title="Ja :)" />
</a>
</p>
<p>Z naszego balkonu widzimy zbliżającą się burzę. Trzaskają pioruny. Ale my idziemy na kolację do restauracji. Wybraliśmy tą, gdzie było najwięcej ludzi. Składamy zamówienie na pljeskawicę, cevapi i szopską sałatkę.  Piorunów jest coraz więcej. Jest ciekawie. Patrzymy jak sprawnie obsługą kelnerzy. Po prostu widać, że się uwijają. Po chwili zrywa się mocny wiatr. Zaczyna padać. Pada coraz mocniej. Nagle BUM i nastała ciemność. Nie ma nigdzie prądu. Ciemność całkowita. W naszej knajpie wrzawa! Naciera tłum ludzi chcących się schować przed deszczem. Kelnerzy krzyczą. Armagedon! Kelnerzy blokują wyjście, aby nikt nie wyszedł bez zapłaty. Nagrywam aparatem tą sytuację. Po chwili jest BŁYSK i Huk - parasole obok knajpy przewróciły się. CYK i jest światło. W naszej restauracji mają agregator. Znów gra muzyka, jest głośno, ludzie biją brawo. Dookoła ciemność. U nas impreza trwa nadal <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Burza hula już na całego, bardzo mocno zacina deszcz. Szczęśliwie siedzimy w drugim rzędzie od okien, więc lekko nas moczy, ale ci bliżej mają na talerzach wodę. Ludzi coraz więcej w knajpie. Kelnerzy sprzedają lody i nadal obsługują klientów. Po chwili dostajemy jedzonko. Wszyscy się na nas patrzą jak jemy <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  Pyszne, pyszne, pyszne! Wyrażamy swój podziw kucharzowi, że pomimo przeciwności losu (brak prądu, silna ulewa) zrobił dobre jedzonko.</p>
<p>Burza powoli się zmniejsza. Ludzie wychodzą z knajpy, jest luźniej. Ciągle nigdzie nie ma prądu. Widać, że jeszcze 2 knajpy uruchomiły agregatory. Wszędzie nadal ciemno. Po około 40 minutach prąd wraca do miasteczka. Znów zaczynają się głośne imprezy. Życie wróciło <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  A my wróciliśmy do domu. Jest już 23. Chwilę po powrocie znów BUM i nie ma prądu. Teraz na dobra godzinę jesteśmy bez energii. Nie ma wody w kranach. Pompy nie działają. Musimy skorzystać z toalety, więc staramy się spłukać wodą mineralną. Trochę się udało <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09565.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4274"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4274__320x240_dsc09565.jpg" alt="Widok z naszego balkonu" title="Widok z naszego balkonu" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09564.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4273"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4273__320x240_dsc09564.jpg" alt="Widok z naszego balkonu" title="Widok z naszego balkonu" />
</a>
</p>
<p><strong>Niedziela, 25 lipca</strong></p>
<p><strong> </strong>Prąd już jest. Dzisiaj ruszamy na wycieczkę do parku narodowego Lovcen. Jest pochmurnie i obawiam się o widoki na Bokę Kotorską. Jednak ruszamy. Dojazd do Centije (dawnej stolicy Czarnogóry) zajmuje nam 2 godziny. Droga pnie się serpentynami, są super widoki. W zasadzie to jest fajnie <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09636.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4279"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4279__320x240_dsc09636.jpg" alt="W tle Św. Stefan" title="W tle Św. Stefan" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09628.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4278"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4278__320x240_dsc09628.jpg" alt="W tle Budva" title="W tle Budva" />
</a>
</p>
<p>Z Centije na szczyt Lovcena mamy 20 km. Tu się zaczynają górskie podjazdy, serpentyny 180 stopni, wąska droga na 1 samochód. Jest ciekawie. Dziewczynom jest niedobrze. Po dobrych 40 minutach dojeżdżamy pod szczyt. Zaczyna się ulewa (nie muszę też mówić,  że temperatura spadła do 16 stopni? Nad morzem było 30). Ulewa że hoho. Udaje się nam podjechać pod samo wejście na szczyt na 1600 m n.p.m. Szaleje burza. Biegiem ruszamy do tunelu, którym dochodzi się na szczyt skąd rozpościera się widok na całą Czarnogórę. Nici jednak z widoków. Jesteśmy w chmurach. Momentami są tylko lekkie przebłyski i robimy zdjęcia. Na szczycie jest też mauzoleum pierwszego władcy Czarnogóry. Oglądamy, robimy zdjęcia. Boki Kotorskiej nie widać. Całkowite mleko. Zbliża się burza. Widać pioruny i grzmoty. Nagle jeden uderza obok nas - w specjalny maszt. Masakra! Szybko chowamy się do auta i ruszamy w dół.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09667.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4283"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4283__320x240_dsc09667.jpg" alt="W masywie Lovocen" title="W masywie Lovocen" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09696.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4287"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4287__320x240_dsc09696.jpg" alt="W masywie Lovocen" title="W masywie Lovocen" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09723.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4291"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4291__320x240_dsc09723.jpg" alt="W masywie Lovocen" title="W masywie Lovocen" />
</a>
</p>
<p>Wracamy inną drogą, jeszcze węższą, za to po zjechaniu niżej na około 1000 metrów, chmury zostawiamy w górze a przed sobą mamy jeden z najwspanialszych widoków - góry, morze, fiord. Boka Kotorska to jedyny na południu Europy fiord, wcina się w głąb lądu na 50 km. Tego co widzimy przed sobą nie sposób opisać - odsyłam do zdjęć.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09777.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4293"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4293__320x240_dsc09777.jpg" alt="Boka Kotorska" title="Boka Kotorska" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09793.jpg" title="" class="shutterset_singlepic4296"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4296__320x240_dsc09793.jpg" alt="Boka Kotorska" title="Boka Kotorska" />
</a>
</p>
<p>Górskimi drogami, przełęczami, urwiskami dojeżdżamy do Centije. Drogi w Czarnogórze są wąskie, bardzo kręte. Pokonanie 30 km może zająć nawet 1 godzinę. Wrażenia estetyczne i organoleptyczne są jednak jedyne. Adrenalina gwarantowana! W Centije zwiedzamy stare miasto, dawne budynki ambasad mocarstw i po pizzy ruszamy drogą, która jest w 50% asfaltowa do Virpazar. Nie jedziemy jednak główną trasą ale przez góry przez Rjieke Dubrowacką. Dziewczyny mówią, żeby zawrócić. Kilka razy pytam się miejscowych jak jechać. Mówią, że droga wąska, ale asfaltowa, a widoki są prześliczne. Rzeczywiście tak jest. Ruch prawie znikomy, ale kilka razy zdarza się nam mijać z samochodem, jest ciasno - z jednej strony przepaść, z drugiej zbocza góry. Teraz rozumiem dlaczego miejscowi trąbią przed zakrętami, ostrzegając że jadą.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09839.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4304"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4304__320x240_dsc09839.jpg" alt="Za barierką przepaść" title="Za barierką przepaść" />
</a>
</p>
<p>Podczas tych kilku dni jak jesteśmy na Bałkanach ciągle doświadczamy ekscytujących przeżyć w postaci widoków. Brakuje mi już przymiotników, aby je opisać. Musicie sami je sprawdzić <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>W pewnym momencie wyłania się nam widok na rzekę i w głębi Jezioro Szkoderskie - ach - jest pięknie! Woda, góry, wysepki, zielono. Dla tej trasy warto zboczyć z utartych szlaków, aby poznać ten kraj. Kraj, który jeżeli chodzi o naturę na wiele do zaoferowania. Myślę, że za kilka lat będzie popularny tak samo jak Chorwacja, jak nawet nie bardziej.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09898.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4310"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4310__320x240_dsc09898.jpg" alt="Jezioro Szkoderskie" title="Jezioro Szkoderskie" />
</a>
</p>
<p>Trasa od Centije do Virpazar zajęła nam 2 godziny, a to jedyne 35 km. 2 razy jednak pomyliliśmy trasy i zawracaliśmy. Warto było jednak wybrać ten szlak.</p>
<p>O 19:00 jesteśmy już przed Barem. Jest mega korek, na 3 km. Pół godziny zajmuje nam wjazd do miasta i o 19:45 jesteśmy przed wejściem do Starego Baru - miasta doszczętnie zniszczonego - niegdyś twierdzy. Jest zachód słońca. Ruiny nabierają szczególnego wyglądu. Warto wybrać się do Starego Baru wieczorem. Mniej ludzi, a fantastyczne podświetlenie ruin zapewnia doznania jakich w ciągu dnia nie doświadczycie. Jest romantycznie, klimatycznie, ślicznie.</p>
<p>Dopiero po 21 docieramy do naszego apartamentu, zajadamy się arbuzem, melonem i idziemy na promenadę.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc09982.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4323"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4323__320x240_dsc09982.jpg" alt="Widok z balkonu" title="Widok z balkonu" />
</a>
</p>
<p><strong>Poniedziałek, 26 lipca</strong></p>
<p>Dzisiaj pełne lenistwo. Leżakujemy do wczesnego południa, z okien widok na morze. Ciepło, słońce. Ach, wakacje! Dzień upływa nam na nic nie robieniu. Trochę gramy w karty, czytamy książki. Pełen relaks.<br />
Byłem w kawiarence internetowej. Czytałem o Albanii, trochę obawiam się wyjazdu do tego kraju, ale przed odważnymi i ciekawymi świat stoi otworem!</p>
<p><strong><br />
Wtorek, 27 lipca</strong></p>
<p>Wstajemy wcześnie, po 6-rano. Dzisiaj ruszamy do Albanii. Za oknem ciemne chmury, zaczyna padać, mocno padać. Nasze drzwi balkonowe przeciekają. Jemy śniadanie i do samochodu przez mega kałużę. Udajemy się w stronę Ulcija. Za Ulcijem na Szkodrę w Albanii. Kręte drogi, ruch nawet spory, mocny deszcz. Ciężko się jedzie. Tuż po 8-mej jesteśmy na przejściu granicznym. Wszystko przebiega sprawnie i po 20 minutach jesteśmy w Albanii. Jak to będzie? Co nas czeka? Czy samochód przetrwa ich drogi? Pierwsze 20 km do Szkody przebiega sprawnie. Wjeżdżamy do miasta przez stary jednokierunkowy most. Przed mostem osiedle biedy. Jak można w takich warunkach mieszkać? To jak lepianki w Kambodży? Gruzy i bieda. Za mostem brak znaków. Nie wiemy jak dojechać na twierdzę w Szkodrze. Za chwilę pojawia się Albańczyk - myślę, pewnie chce pomóc. On się pyta mnie czy do Szkodry czy do Tirany i pokazuje kierunek. Ja ani tu ani tu, ale on nie rozumie. Mówi: "2 euro", a ja zamykam okno, on zaczyna całować samochód .... jaki hardcore! Odjeżdżamy wycałowanym Volvo bez zapłaty - pewnie jakąś klątwę na nas rzucił <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Chwilę zajmuje nam znalezienie wjazdu na zamek, ale się udaje. Twierdza na rozległym wzgórzu nad miastem. Fajne widoki, trochę zaniedbana. Koleś kosi trawę kosą. Ludzi nie ma. Dopiero co otworzyli. Jest 9 rano. Po powrocie jemy przy aucie śniadanko i zmykamy w stronę Kruje, na południe.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00027.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4006"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4006__320x240_dsc00027.jpg" alt="Szkoda widoki z zamku - Jezioro Szkoderskie" title="Szkoda widoki z zamku - Jezioro Szkoderskie" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00031.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4007"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4007__320x240_dsc00031.jpg" alt="Szkoda widoki z zamku" title="Szkoda widoki z zamku" />
</a>
</p>
<p>Ciągle obawiam się tych kiepskich dróg. Mamy do przejechania około 120 km. Ile godzin nam to zajmie? Ruch na drodze spory, ale o dziwo jest bardzo dobrej jakości. Lepsza niż w Czarnogórze i Polsce. Szeroko, prosto. W pewnym momencie nawet robią się po 3 pasy w jednym kierunku! To odcinek budowanej autostrady Durres - Kosowo. Po 1,5 godzinie jesteśmy w Fush-Kruje - brak znaków. My nie mamy też dokładnej mapy. Jedziemy na azymut. W miasteczku mega korek - wszyscy trąbią, przepychają się. Była przed chwilą jeszcze ulewa i drogi są pozalewane wodą. No normalnie jak w Kambodży <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Próbujemy się pytać ludzi jak dojechać - pomagają nam. Jedziemy trochę na czuja. Błądzimy około godziny, w końcu udaje się znaleźć drogowskazy turystyczne! Jedziemy piękną nową wyasfaltowaną drogą do Kruje. Tu znajdujemy miejsce do zaparkowania na mega stronym podjeździe. Zaciągam mocno ręczny, skręcam koła i idziemy zwiedzać. Uliczka turystyczna nowiutka - wyremontowana nawierzchnia i kamienice-domki. Część jest jeszcze w remoncie. Jak w typowych zachodnich miasteczkach Europy. Gdzie ten orient?</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00084.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4024"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4024__320x240_dsc00084.jpg" alt="Pałac w Kruje" title="Pałac w Kruje" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00092.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4026"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4026__320x240_dsc00092.jpg" alt="W tle Tirana" title="W tle Tirana" />
</a>
</p>
<p>Orient jest. W Albanii jest mnóstwo śmieci. Są wszędzie. To najbrudniejszy kraj jaki widziałem w Europie. Przy drogach są też co 1 km stacje benzynowe, a co 1,2km są sklepy meblowe, urządzane nawet w budynkach które są jeszcze budowane! Albania to jeden wielki plac budowy. Kraj rozkopany i dynamicznie się zmieniający. Za kilka lat nie odczujemy różnicy w infrastrukturze, drogach, miejscach turystycznych od innych części Europy. Jedynie mentalność ludzi i setki, tysiące, miliony mercedesów na drogach nie pozwolą zapomnieć, że to Albania. W ogóle mercedesy, roczniki 1980-2010 i Golfy II są najczęściej widocznymi autami. Z naszego doświadczenia widać, że dużo młodych ludzi zna angielski na poziomie bardzo dobrym. Ze starszymi oczywiście się nie dogadamy. Język albański jest całkowicie niepodobny do naszego słowiańskiego. Życie utrudnia też odwrotne kiwanie głową, podobnie jak u Bułgarów. My na "tak" robimy głową góra-dół, a oni na boki ... Kiedyś czytałem, że ta różnica wynika z tego, że jak kraj atakowali turcy, to ci przystawiali miecz do gardła i pytali się ofiary: "czy mam Cię zabić?". Ofiara mówiła nie i kręciła głową na boki, jednocześnie podcinając sobie gardło. Dlatego teraz jest u nich odwrotnie <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Pewnie to tylko legenda <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00092.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4026"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4026__320x240_dsc00092.jpg" alt="W tle Tirana" title="W tle Tirana" />
</a>
</p>
<p>Zamek w Kruje położony jest na malowniczym zboczu gór. Odbudowany został w czasie dyktatury Envera Hodży. W tym samym czasie powstały też setki tysięcy bunkrów. Hodża zamknął kraj po II WŚ i obawiał się ataku każdego innego państwa, nakazał więc budowę każdej rodzinie albańskiej bunkra w razie najazdu... chory umysł. Podobno w Państwie powstało 600 tysięcy takich bunkrów. Obecnie widać, że jest ich coraz mniej. My mieliśmy problemy ze znalezieniem ich i obfotografowaniem.</p>
<p>Zamek wygląda malowniczo. Znajduje się w nim muzeum, my jednak trafiliśmy na czas kiedy było zamknięte (sjesta). Obejrzeliśmy i wracaliśmy do auta, po drodze wstąpiliśmy do piekarni - ale jakiej klimatycznej! W niej stary piekarz, worki z mąką, mieszadła i chleby nakryte na stole ścierkami. Bomba!</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00056.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4013"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4013__320x240_dsc00056.jpg" alt="Same mercedesy" title="Same mercedesy" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00065.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4015"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4015__320x240_dsc00065.jpg" alt="Sklep mięsny przy drodze krajowej" title="Sklep mięsny przy drodze krajowej" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00069.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4017"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4017__320x240_dsc00069.jpg" alt="Powódź po deszczu" title="Powódź po deszczu" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00115.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4029"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4029__320x240_dsc00115.jpg" alt="Piekarnia w Kruje" title="Piekarnia w Kruje" />
</a>
</p>
<p>Ruszamy dalej, teraz do Tirany. Kiedyś, z 5 lat temu widziałem na Youtube filmik o ruchu drogowym w Tiranie - był ciekawy. Obawiałem się dużej ilości samochodów i braku poszanowania dla zasad ruchu drogowego. Było ekscytująco, ale udało się bez stłuczek. Na rondach dałem radę, wiele samochodów dookoła, ludzi na ulicy - po prostu trzeba być bardzo uważnym, jechać powoli, ale pewnie. Nauczyłem się jeździć po "warszafsku". W samej Tiranie liczyliśmy na zwiedzenie ichniejszego słynnego meczetu - niestety był zamknięty, a szkoda bo z zewnątrz prezentował się ciekawie. Obejrzeliśmy pomnik Skandenberga, który niestety był cały ogrodzony - plac na którym stoi jest w remoncie.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00133.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4039"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4039__320x240_dsc00133.jpg" alt="Tirana - Pomnik Skandenberga" title="Tirana - Pomnik Skandenberga" />
</a>
</p>
<p>Tirana niewiele ma do zaoferowania turystom. Ot spore miasto i tyle. Co ciekawe w całej Albanii w knajpach siedzą mężczyźni - w islamie kobiety nie mają zwyczaju przesiadywania w knajpach. Ruszamy dalej autostradą w kierunku Durres - albańskiej stolicy lansu nad morzem. Autostrada 2 pasmowa, widzimy zjazd na centrum handlowe. Wymiana spojrzeń i jedziemy na albańskie zakupy! Centrum handlowe - no cóż, polscy przedsiębiorcy - uczcie się od Albańczyków! To centrum było jedno z najbardziej ekskluzywnych w jakim byłem. Nowiutkie i pachnące. Normalne i też prestiżowe sklepy. Ale toalety były najlepsze! Pomijam specjalne toalety dla tatusiów z synami i mamami z córkami, ale były też toalety dla dzieci! Małe sedesiki, małe pisuary, małe umywalki - wszystko kolorowe - fajnie to wyglądało <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00140.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4045"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4045__320x240_dsc00140.jpg" alt="Toalety dla małych chłopczyków w centrum handlowym" title="Toalety dla małych chłopczyków w centrum handlowym" />
</a>
</p>
<p>W spożywczym kupiliśmy lokalny alkohol, trochę słodyczy i w drogę. W zasadzie to piwo "Tirana" wyszło po 2 zł w szklanej butelce <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Dość tanio, a byliśmy na pewno w drogim sklepie. Ostatnie spojrzenie na luksusy i jedziemy.</p>
<p>Po 30 minutach jesteśmy w Durres. Tu najpierw zajeżdżamy na część hotelową. Normalnie Europa! Nowe hotele, szeroka plaża, leżaki, restauracje, wakacyjne klimaty. Czasem tylko widać pomiędzy nowymi hotelami stary rozsypujący się budynek. No tak, to jednak wciąż Albania a nie Hiszpania. W knajpie za 30 euro jemy na 4 osoby wielki obiad z napojami, który był przepyszny i zwiedzamy miasteczko. Najpierw promenada, a później główna ulica do meczetu. W zasadzie nic ciekawego, ciągle w Albanii biją po oczach te nowe budynki, a gdzieniegdzie zaniedbane rudery.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00153.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4050"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4050__320x240_dsc00153.jpg" alt="Durres - nowoczesność i czas" title="Durres - nowoczesność i czas" />
</a>
</p>
<p>Czytałem w relacjach, że wszyscy ostrzegają przed jazdą w nocy po Albanii. Że niebezpiecznie, że brak włazów do studzienek, ludzie i krowy na drodze. Rzeczywiście niebezpiecznie. O 19:30 ruszamy z Durress do Czarnogóry. Za godzinę będzie ciemno, a do granicy z 2,5 godz. jazdy. Mówi się trudno - trzeba podróżować w każdych warunkach <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Na drodze nic nas nie spotkało strasznego, tak jak pisałem wcześniej jakość dróg jest ok, a na tych głównych taki ruch, że raczej zwierząt i braku włazów nie znajdziemy. Z ciekawostek: wyprzedzaliśmy ich policję na sygnale. Jechali sobie jakieś 50 km/h, a my spokojnie 70-tką ich wyprzedziliśmy <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Masakra!</p>
<p>O 22 meldujemy się na przejściu granicznym, by o 23 dojechać do domu. Byłem zmęczony. Prawie 500 km po Albanii i moc wrażeń robią swoje. Spełnieni, po odwiedzeniu kolejnego nieznanego, egzotycznego kraju Europy zapadliśmy w głębokie smaczne sny...</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00180.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4060"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4060__320x240_dsc00180.jpg" alt="Nauka jazdy" title="Nauka jazdy" />
</a>
</p>
<p><span><span style="font-family: Tahoma;"><strong>Środa, 28 lipca</strong><br />
</span></span><br />
Leniwie wstajemy z łóżek. Otwieram prawe oko, za oknem widzę błękit morza - no tak, w końcu mamy apartament bezpośrednio przy morzu. Otwieramy drzwi na balkon, czujemy morską bryzę. Ach wakacje! A niektórzy w Polsce jeżdżą nad Bałtyk, mieszkają w lesie, w gorszych warunkach, z kiepską pogodą, za większe pieniądze. Mówię Wam! Zostańcie w Polsce - będzie dla mnie taniej zagranicą, bo mniej turystów <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dzisiejszy dzień to znów nic nie robienie. Oj przepraszam. Z siostrą - Agatą pojechaliśmy do lekarza, miała jakby grypę. Lekarz przepisał antybiotyk i kazał odpoczywać. Mama doszła do wniosku, że w związku z chorobą Agaty zostaniemy 1 dzień dłużej nad morzem.</p>
<p>Graliśmy w scrable, siedziałem na internecie planując kolejny dzień i nową wyprawę do Kosowa - doszedłem jednak do wniosku, że za daleko i wyjdzie to za drogo (sam wjazd do kraju to 50 eur). Z Anią ustaliliśmy, że jedziemy znów do Albanii! Podoba nam się ten kraj <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
<span><span style="font-family: Tahoma;"><strong>Czwartek, 29 lipca</strong></span></span></p>
<p>Wczesna pobudka o 7 rano. Dzisiaj Albania północna. W planach zwiedzanie Szkodry, Jezioro Szkoderskie, wypad nad morze poplażować oraz małe zwiedzanie okolic Ulcija w Czarnogórze.</p>
<p>Ruszamy najpierw do Baru w poszukiwaniu bankomatu. Jest nieciekawie. Naprawdę w Czarnogórze bankomaty są tylko w centrach większych miast. Nie ma tak jak u nas, że na każdym rogu jest bankomat. Na znalezienie bankomatu straciliśmy około 15 minut. Następnie drogą ponad Barem i Dobrą Vodą ruszamy na skróty do granicy. Jedziemy grzbietem górskim. Z jednej strony mamy dużo w dół do morza, z drugiej szczyty o wysokości 1000 m n.p.m.</p>
<p>Przekraczamy granicę szybko jedząc burka. Burek to takie bałkański fastfood. Bułka z ciasta półfrancuskiego nadziewana mięsem lub serem. Dość tłuste.<br />
Mi smakowały, Ani zdecydowanie nie.</p>
<p>Dojeżdżamy do Szkodry. Przejeżdżamy przez dzielnicę biedy na most drewniany. Jest czerwone (jeden kierunek), jedzie auto po moście. Za mną samochody trąbią, że mam jechać. A co ja wróżka? Nie zmieszczę się. Na lewy pas podjeżdża lokalny wóz. Kierowca mi macha abym jechał. No jak!!! Czerwone jest. No Albania normalnie <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Podczas stania na czerwonym dzieciaki podchodzą do nas i proszą o kasę. Zamykam okna. Dzieciaki sprytne - drzwi sobie otwierają od auta i dalej euro euro. Zatrzaskamy drzwi i zamykamy.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00206.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4063"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4063__320x240_dsc00206.jpg" alt="Szkodra - dzielnica biedy" title="Szkodra - dzielnica biedy" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00293.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4096"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4096__320x240_dsc00293.jpg" alt="Bieda" title="Bieda" />
</a>
</p>
<p>To do Szkodry! Znaków ogółem brak. Jedziemy na azymut, chyba do centrum. Oczywiście przepisy trochę się przestrzega, ale nie wszystkie. Ja się szybko uczę i też je łamie. Po kilku rundach wokół centrum znajdujemy bezpieczne miejsce na parking i idziemy zwiedzić "stare miasto". Ta starówka to w zasadzie meczet, kościół i nowo wyremontowany deptak. Ot znów po europejsku, wszak my ciągle w Europie <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />   Nic ciekawego tu nie było. Kupiliśmy w spożywczym dżemy figowe oraz czereśniowe i jedziemy w poszukiwania Jeziora Szkoderskiego. Oczywiście na azymut bo znaków nie ma.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00220.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4070"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4070__320x240_dsc00220.jpg" alt="Szkodra" title="Szkodra" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00232.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4079"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4079__320x240_dsc00232.jpg" alt="Szkodra" title="Szkodra" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00230.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4077"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4077__320x240_dsc00230.jpg" alt="Szkodra" title="Szkodra" />
</a>
</p>
<p>I tak wjeżdżamy chyba na drogę na Podgoricę w Czarnogórze. Ooooo tu nas zastała prawdziwa Albania. Droga międzynarodowa szerokości 1,5 pasa. Dziur w asfalcie jak w dobrym serze. Tiry w obydwu kierunkach. Dookoła wataha zwierząt: kursy, psy, krowy, konie. Ufff jest pobocze. Żwirowe i dziurawe, ale jest. Jedziemy tak z 10 km. Jeziora nie widać. Po drodze mijamy Urząd Celny. Zajebisty <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Kilka baraków i strażnik przy bramie wpuszczający ciężarówki, które ledwo przez bramę się mieszczą, a na drodze muszą pomanewrować, aby wyjechać. To musi być klimat robić tam odprawy celne <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Pewnie wszystko można odprawić, przez Hugo Bossa na Armani kończąc - mając odpowiednią ilość gotówki przy sobie <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Szukamy jeziora. Podjeżdżamy pod bar. Pytam po angielsku. Podchodzi koleś. Odpowiada płynnym angielskim, gdzie i jak. Człowiek obok oferuje się, że z nami podjedzie na skuterze pokazać gdzie trzeba odbić w lewo. Mówimy, że nie trzeba, ale on wsiada na motorek i jedzie. My też jedziemy za nim. Z portfela wyjmuje banknot 200 lek ~6 zł. Pokazuje nam drogę i macha na do zobaczenia. Kasy nie chciał. Miło <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Jedziemy jakieś 3 km po szutrowej drodze z dołami że hoho. Droga robi się coraz węższa, na środku bunkier chroniący dostępu do jeziora. Objerzamy bokiem. Droga z szutrowej przechodzi w łąkową. Stoją 2 VW Golfy. My też stajemy. Chyba w oddali jest jezioro. Idziemy pieszo i mijamy lokalsa. Pytamy czy dobrze idziemy (na migi). On się pyta czy znamy angielski. Znamy, i rozmawiamy swobodnie. Mówi nam, że do jeziora jest 800m. Pyta się skąd jesteśmy i mówi coś o tym, że on zaraz będzie (?). Dochodzimy do jeziora, robimy zdjęcia i płynie łódeczką ten człowiek. Pyta się czy my chcemy pływać w jeziorze czy zrobić tylko zdjęcia. Mówimy, że zdjęcia. On na to, że ma mało czasu, ale wypłynie z nami na jezioro abyśmy zrobili zdjęcia i odwiezie nas z powrotem. Myślę sobie - no ok, pewnie 5 eur. Wsiadamy, wypływamy, robimy zdjęcia. Koleś trochę nam opowiada. Mówi, że w to miejsce gdzie przyjechaliśmy, przyjeżdża wiele zakochanych par i ukrywając się przed rodzicami uprawiają miłość, on myślał, że my też w tym celu tu przyjechaliśmy. No jednak nie <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00312.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4103"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4103__320x240_dsc00312.jpg" alt="Jezioro Szkoderskie" title="Jezioro Szkoderskie" />
</a>
</p>
<p>Mówi, że w pracował 4 lata w UK, w tym większość z Polakiem. Bardzo się polubili. "Good Man" - yes, we know that - Poles, are great <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Opowiadał, że zależy im na tym aby do Albanii przyjeżdżało więcej osób, że nie ma obaw, że mocno się budują. Wspomniał,  że wiele młodych osób zna angielski i każdy jest pomocny i miły turyście. Wiedzą, że z nami przyjeżdżają też pieniądze.</p>
<p>Odwozi nas na brzeg, ja się go pytam ile mam zapłacić, a on, że nic, że to dla niego przyjemność i przeprasza, że tak krótko, ale musi sieci z jeziora ściągnąć. Naprawdę bardzo miło! Albańczycy coraz częściej pokazują nam, że są wspaniali.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00277.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4089"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4089__320x240_dsc00277.jpg" alt="Jezioro Szkoderskie od strony Albanii" title="Jezioro Szkoderskie od strony Albanii" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00258.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4086"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4086__320x240_dsc00258.jpg" alt="Jezioro Szkoderskie od strony Albanii" title="Jezioro Szkoderskie od strony Albanii" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00252.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4085"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4085__320x240_dsc00252.jpg" alt="Jezioro Szkoderskie od strony Albanii" title="Jezioro Szkoderskie od strony Albanii" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00302.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4099"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4099__320x240_dsc00302.jpg" alt="Jezioro Szkoderskie" title="Jezioro Szkoderskie" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00309.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4102"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4102__320x240_dsc00309.jpg" alt="Jezioro Szkoderskie" title="Jezioro Szkoderskie" />
</a>
</p>
<p>Jedziemy później nad morze. Widoki po drodze są interesujące. Płaska zielona dolina, gdzieniegdzie górki. Po godzinie jazdy jesteśmy na plaży. Plaża długa, szeroka, drobny ciemny piaseczek. Ludzi niewiele, na plaży leżaki i parasole. Fajna atmosfera, którą zakłóca tylko ogromna ilość śmieci, walące się budy-parasole w niektórych częściach plaży.<br />
Mogę powiedzieć, że Albania ma super warunki do rozwoju turystyki, pewnie z turystami będą sprzątać też plaże. Obecnie jest tragicznie, choć już będąc w Durres (bardziej na południe), gdzie było więcej turystów, to plaże były czyste.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00332.jpg" title="Albania" class="shutterset_singlepic4107"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4107__320x240_dsc00332.jpg" alt="Plaża w Vieljopole" title="Plaża w Vieljopole" />
</a>
</p>
<p>Spędzamy opalając się z godzinę, zbieramy się i ruszamy do Czarnogóry. Ostatnio za wyjazd z Albanii na granicy pobrali opłatę 2 euro. Teraz nic, nie było poborcy opłat w budce <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Tuż przed zachodem słońca docieramy na ruiny twierdzy pod Ulcijem. Wdrapujemy się na sam szczyt. Mamy fantastyczną panoramę na góry i doliny. Widok okraszony promieniami zachodzącego słońca. Romantycznie.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00382.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4121"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4121__320x240_dsc00382.jpg" alt="Panorama" title="Panorama" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00388.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4123"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4123__320x240_dsc00388.jpg" alt="My razem :)" title="My razem :)" />
</a>
</p>
<p><span><span style="font-family: Tahoma;"><strong>Piątek, 30 lipca</strong></span></span></p>
<p>Dzień wyjazdu w Durmitor. Jedziemy jednak z Agatą do szpitala, coś leki jej nie chcą pomóc. W szpitalu nie możemy się dogadać z lekarzami. Pacjenci pomagają nam i mówią,  aby jechać do Domu Zdrowia - czyli przychodni.  Tu udaje nam się wszystko załatwić i o 13 wyjeźdżamy z Baru. Jedziemy przez ultra nowoczesny tunel Sosina i po godzinie jesteśmy w stolicy Czarnogóry, w Podgoricy. Przed miastem zatrzymuje mnie jeszcze policja do kontroli. Przekroczyłem prędkość o 22 km.Policjant mówi mi o opłacie 30 euro. Ja się go pytam czy można obniżyć opłatę, on że bank jest w mieście. Ja nadal swoje. Po 3 minutach rozmowy puszcza mnie wolno, bo nie możemy się dogadać <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Ufff, za Podgoricą jedziemy drogą na Belgrad, zaczyna się robić górzyście. Ciężarówki ledwo podjeżdżają pod góry.O wyprzedzaniu na ma mowy. Są serpentyny i zakręty i tak będzie przez najbliższe 4 dni.</p>
<p>Zatrzymujemy się na przełęczy na jedzonko. Przepyszne świeże bułki, mielonka i ogórki. Uczta szlachcica, zwłaszcza że widoki nieziemskie. Po przerwie jedziemy dalej. Zerkam na GPS - kurczę, jeszcze daleko. Po 50 km odbijamy w lewo w Kanion Rzeki Tara - najgłębszy w Europie i drugi na świecie po Kanionie Kolorado. Rzeka w dole jest fajna, ale jednak trochę się zawiodłem. Najlepszy na pewno był most na rzece. Zawieszony między dwoma wzgórzami, bardzo wysoko. Na zdjęciu możecie zobaczyć jaka mała jest ciężarówka. Ruszamy dalej do Żabiljaka. Tu jedziemy dolinka a przed nami piękna panorama Durmitoru, końcówki Alp Dynarskich. W miasteczku znajduję apartament. Jesteśmy na wysokości 1500 m n.p.m. więc, jest chłodno. Szczęśliwie mamy ogrzewanie. Ania trochę choruje i chce się też wygrzać. W apartamencie jest mini piekarnik więc robimy zapiekanki. Pyszne!</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00488.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4132"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4132__320x240_dsc00488.jpg" alt="Bardzo wysoki most, na nim TIR - rzeka Tara" title="Bardzo wysoki most, na nim TIR - rzeka Tara" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00485.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4131"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4131__320x240_dsc00485.jpg" alt="Dolina w Durmitorze" title="Dolina w Durmitorze" />
</a>
</p>
<p><span><span style="font-family: Tahoma;"><strong>Sobota, 31 lipca</strong></span></span></p>
<p>Wstajemy z rana, o 9:00 planujemy wyjechać. Niebo zachmurzone. W miasteczku atmosfera górska. Ludzie z plecakami, kijami idą w góry. Jak u nas w Karkonoszach. My ruszamy nad Czarne Jezioro (coś jak nasze Morskie Oko). Położone w dolinie górskiej o głębokości do 46 m. Po spacerze z parkingu około 15 minut dochodzimy i mamy przed sobą nieziemski widok (dzisiaj jeszcze wielokrotnie) na jezioro a w tle strome góry pogrążone w chmurach. Ładnie.</p>
<p>Zaczyna siąpić deszcz i pada coraz mocniej. Mieliśmy zrobić wycieczkę dookoła (1 godzina), ale wracamy do auta. Był to dobry pomysł. Tuż po zamknięciu drzwi zaczęło LAĆ. Mocno. Jedziemy przez Durmitor i wioskę Trsa do Bośni i Hercegowiny. Droga wiedzie przez doliny, przełęcze, trawersuje zbocza gór. Widoki zapierają dech w piersiach. Czasem słychać beczące owce. Jest pięknie, tak jak miało być.</p>
<p>Najwyżej docieramy na przełęcz Sedlo, 1900 m n.p.m. Tu miniaturowy parking samochodowy i nasz piknik na zboczu góry z panoramą, która pozostanie w nas na długo...</p>
<p>Ruszamy dalej, nasza głowa kręci się w koło. Nie narzekamy na brak widoków. Droga to serpentyny, z daleka wyglądają na rzeka z wielkimi zakolami <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00558.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4144"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4144__320x240_dsc00558.jpg" alt="Durmitor" title="Durmitor" />
</a>
</p>
<p>Mijamy wioskę Trsa, od niej miał zacząć się stromy zjazd do doliny rzeki Piva. Jest to najpiękniejsza droga jaką jechałem. W pewnym momencie widzimy ostry zakręt w lewo, zaczyna się zjazd o kilkaset metrów w dół, prawie po pionowej ścianie. Niżej widać urzekającą turkusową rzekę Pivę. Połączenie kolorów, gór, atmosfery sprawia, że wszystko wydaje się nam takie wspaniałe. Natura potrafi stworzyć rzeczy, o których nie śni się wielkim poetom.</p>
<p>Droga to zjazd po pionowej ścianie w dół, drogą wydrążoną w zboczu, zakręty są 180 stopni i więcej, niektóre serpentyny są poprowadzone w tunelach. Dla tej drogi warto przyjechać te 1500 km. Zapiera dech w piersiach. Zatrzymujemy się dosłownie co 150 m na zdjęcia. Mi jako kierowcy, trasa także dostarcza wrażeń. Dobrze, że sporo już jeździłem po górach, to czuję się pewniej, ale jeżeli ktoś miałby pierwszy raz jechać tą trasą, to chyba na 1-nce i 5km/h. Stromo, stromo, zakręty 210stopni, tunele, zjazdy, podjazdy i widoki, trzeba je oglądać. Samochód daje radę i zjeżdżamy w dolinę. Tu znów pięknie!</p>
<p>Wyobraźcie sobie drogę, asfaltową biegnącą doliną rzeki szerokiej na około 50-100m, która wcina się wielokrotnie w doliny górskie. Ma cudowny turkusowy kolor. Droga poprzecinana jest licznymi tunelami. Jest też most-tama. Za nim rzeka nagle spada około 200 m niżej. Niesamowita wysokość! Nagle duża rzeka robi się rzeczką. Widoki jednak ciągle dopisują, zwłaszcza że nad nami wysokie góry. Podziwiam konstruktorów tych dróg.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00590.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4151"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4151__320x240_dsc00590.jpg" alt="Durmitor - Kanion Pivy" title="Durmitor - Kanion Pivy" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00603.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4153"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4153__320x240_dsc00603.jpg" alt="Durmitor - Kanion Pivy" title="Durmitor - Kanion Pivy" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00611.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4156"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4156__320x240_dsc00611.jpg" alt="Durmitor - Kanion Pivy" title="Durmitor - Kanion Pivy" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00606.jpg" title="Czarnogóra" class="shutterset_singlepic4154"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4154__320x240_dsc00606.jpg" alt="Zjazd z gór do kanionu" title="Zjazd z gór do kanionu" />
</a>
</p>
<p>Przekraczamy granicę i po chwili wjeżdżamy do Bośni i Hercegowiny. To już 4 kraj na naszej trasie, który zwiedzimy. Droga od razu robi się gorsza i wąska, max. na 1,5 samochodu, a z przeciwka jeżdżą autokary, wywrotki. Ciekawie.</p>
<p>Widoki nadal śliczne, choć góry powoli się zmniejszają. Jedziemy i obserwujemy naturę i miasta za oknami auta. Moim zdaniem BiH jest biedniejsza niż Czarnogóra. Widać ślady po wojnie 1992-1995. BiH nie buduje się tak jak Albania - tam praca wre na 102. Tu raczej spokojnie. Odnoszę wrażenie, że BiH może być kolejnym celem mojego wyjazdu. Kraj wspaniały, tani i bez tłumu turystów.</p>
<p>Nadal jedziemy serpentynami, ciągłe zakręty. Dziewczyny mówią, że obiecałem im, że w końcu będziemy jechać prosto. Nie wiedzą jednak, że obietnica spełni się dopiero w północnej Serbii i na Węgrzech. Zjazd do Mostaru od strony Gacko jest imponujący. Zjeżdżamy z wysokiego płaskowyżu jakieś 500 m niżej. Zjazd jest długi i są z niego śliczne widoki na Hercegowinę. Mnie poważnie bolą już ręce od kierowania. Nonstop zakręty. Za nami tylko 350 km, a w drodze jesteśmy 7 godzin - prawie bez przerw.</p>
<p>W Mostarze znajdujemy nocleg, kwaterujemy się i wieczorem ruszamy na zwiedzanie i drobną kolację. Dziewczyny nadal chorują i jedzą frytki (cóż to za choroba? <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ) ja Pljeskawicę i piwo Sarajevo. Pljeskawica to mięso mielone z przyprawami, zwinięte na pół, a w środku ser. Bardzo smaczne i na pewno tłuste.</p>
<p>Gdyby ktoś nie słyszał o Mostarze, to opowiem o nim kilka informacji. Bośnia i Hercegowina to krainy, gdzie rozegrały się najgorsze rzeczy wojny na Bałkanach z lat 1992-1995. To na terenie tego kraju było większość walk i zniszczeń. Słowenii wojna prawie nie dotknęła. Trochę zniszczeń miała Chorwacja (jeszcze rok temu widziałem w Sibeniku na bloku dziury po kulach), ale to tu, w Mostarze, w Hercegowinie jest wielki pomnik walk. Miasto w 1992 zostało oblężone przez Serbów, którzy bombardowali je z okolicznych wzgórz. Kiedy napaść ze strony Serbów się skończyła, w mieszkańcy wzajemnie zaczęli się zabijać. W mieście było pół na pół: Muzułmanie i Chrześcijanie. Jedni drugich atakowali. Ludzie, którzy jeszcze niedawno wzajemnie ze sobą spędzali czas, teraz się mordowali. Nie ma sprawiedliwości na świecie.</p>
<p>Dużą uwagę międzynarodową zwróciło wysadzenie w powietrze zabytkowego mostu średniowiecznego nad rzeką Naretwa w Starym Mieście. Jednemu z mieszkańców udało się nawet nagrać to na filmie. Przerażający akt wojny pokazał jak bardzo wielki jest rozłam w bałkańskich społecznościach. Padł most, most łączący ludzi.</p>
<p>Most finalnie w latach 1997-2003 został odbudowany z pomocą UE, co symbolizowało odrodzenie się więzi krajów bałkańskich. Jak jednak wiemy, nie jest tak słodko, w 1999 Serbia napadła na Kosowo, które finalnie dopiero w 2008 ogłosiło niepodległość, a teraz w 2010 Trybunał Sprawiedliwości przyznał rację Kosowie, że miał do tego prawo. Oczywiście wiele krajów z nie uznało tego aktu, przez obawy o wyłamy we własnych krajach (np. Hiszpania - Kraj Basków, Rosja itd.)</p>
<p>Mostar to miasto - pomnik. Znajdziemy w nim wiele zrujnowanych budynków, które pożera natura. Na każdym budynku widać ślady po pociskach. Nawet w naszym hotelu były ślady (od wewnątrz). Smutna historia. W mieście znajdujemy wiele cmentarzy. Większość dat śmierci to lata 1992-1993. Ludzie przeżyli tu wielką tragedię. Czytałem niedawno pewną relację dziewczyn, że wynajmowały pokój u jednej z Muzułmanek, ta powiedziała, że w Chorwackiej części miasta nie była od 1993. Ludzie mają nadal do siebie wielki żal o to co się stało.</p>
<p>Stare miasto zostało już mocno odremontowane. Jest śliczne. Włóczymy się uliczkami, oglądamy pamiątki i chłoniemy atmosferę. Na moście tłumy turystów. My też robimy zdjęcie. Udajemy się później do hotelu na nocleg, a po drodze kupujemy jeszcze w spożywczym napoje (wszędzie przyjmują euro po oficjalnym kursie).</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00635.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4164"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4164__320x240_dsc00635.jpg" alt="Mostar - Krzywy Most" title="Mostar - Krzywy Most" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00651.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4165"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4165__320x240_dsc00651.jpg" alt="Mostar" title="Mostar" />
</a>
</p>
<p><strong>Niedziela, 1 sierpnia</strong></p>
<p>Z rana wybieramy się zobaczyć jeszcze starówkę za dnia. Obok mostu znajduje się sklep z pamiątkami z wystawą poświęconą mostowi i Mostarowi. Warto się na nią wybrać i obejrzeć przy okazji film dokumentalny. Wejście za darmo. Zdjęcia i film pokazują okres wojny i zniszczenia miasta wraz z jego odbudową.</p>
<p>Objeżdżamy jeszcze miasto chcąc obejrzeć je za dnia. Wojna jednak jest przerażająca.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00655.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4167"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4167__320x240_dsc00655.jpg" alt="Mostar" title="Mostar" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00658.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4169"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4169__320x240_dsc00658.jpg" alt="Mostar" title="Mostar" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00695.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4188"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4188__320x240_dsc00695.jpg" alt="Mostar" title="Mostar" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00660.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4170"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4170__320x240_dsc00660.jpg" alt="Mostar" title="Mostar" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00691.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4186"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4186__320x240_dsc00691.jpg" alt="Mostar" title="Mostar" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00664.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4174"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4174__320x240_dsc00664.jpg" alt="Mostar" title="Mostar" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00667.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4176"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4176__320x240_dsc00667.jpg" alt="Mostar" title="Mostar" />
</a>
</p>
<p>Jedziemy dalej do Sarajewa. Droga w miarę po równym, ale zakrętów jest sporo - ciągle jedziemy doliną Naretwy.</p>
<p>Po 3 godzinach wjeżdżamy do Sarajewa. Szukamy słynnego 10-piętrowego budynku, który został spalony podczas wojny. Nie widzimy go. Przyjeżdżam do naszego hotelu. Mówią, że mają awarię, ale zrobili nam rezerwację w innym. Ok - jadę za kolesiem jakieś 1,5 km. Mamy pokoje w wygodnym 4* hotelu z widokiem na Sarajewo. Ładnie!</p>
<p>Po odpoczynku idziemy na zwiedzanie miasta. Chcemy odnaleźć ślady po wojnie. Widać wiele cmentarzy. Wszystkie nagrobki mają datę 1992-1995. Widać na budynkach ślady po ostrzale. Zdecydowanie mniej niż w Mostarze. W końcu to stolica, widać, że sporo jest remontowane. Chodzimy po zabytkowym centrum. Tu już zniszczeń nie ma. Wszystko odremontowane. Sarajewo to miejsce ogromnej ilości restauracji, kramów i knajp. Mi się to miasto podoba, dziewczynom bardziej Mostar. Obydwa mają interesujący klimat.</p>
<p>Wieczorem docieramy do hotelu, jesteśmy zmęczeni więc idziemy spać. Acha, wcześniej zrobiliśmy małe zakupy w spożywczym i kupiliśmy ser żółty z Polski <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00700.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4190"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4190__320x240_dsc00700.jpg" alt="Sarajewo - panorama" title="Sarajewo - panorama" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00709.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4193"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4193__320x240_dsc00709.jpg" alt="Sarajewo - Stare miasto" title="Sarajewo - Stare miasto" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00718.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4194"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4194__320x240_dsc00718.jpg" alt="Sarajewo - Największy Meczet na Bałkanach" title="Sarajewo - Największy Meczet na Bałkanach" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00746.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4204"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4204__320x240_dsc00746.jpg" alt="Bałkański fast food" title="Bałkański fast food" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">Na zdjęciu poniżej miejsce rozpoczęcia Pierwszej Wojny Światowej</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00741.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4203"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4203__320x240_dsc00741.jpg" alt="Sarajewo - Tu wybuchła I WŚ" title="Sarajewo - Tu wybuchła I WŚ" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00749.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4205"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4205__320x240_dsc00749.jpg" alt="Sarajewo nocą" title="Sarajewo nocą" />
</a>
</p>
<p><strong>Poniedziałek, 2 sierpnia</strong></p>
<p>Wstajemy o 8. Prysznic, spakowanie się i ruszamy na dalsze zwiedzanie miasta. Objeżdżamy starówkę. Widzimy budynek biblioteki narodowej. Została spalona w okresie wojny. W przewodniku czytałem, że miasto planuje czy pozostawić je jako spalone jako pomnik, czy też odremontować na nowoczesne interaktywne centrum kultury. Miasto wybrało to drugie. Remont widać, że powoli trwa. Dla narodu musi być to straszne, stracić najważniejsze dziedzictwo narodowe.</p>
<p>Staramy się znaleźć spalony budynek 10 piętrowy. Podobno zewsząd w Sarajewie go widać. My nie widzimy. Wpisujemy adres w gps i okazuje się, że już go nie ma. Teraz stoi nowy oszklony budynek. Czas mija, a z nim znikają rany, gdzieniegdzie zostają tylko blizny.</p>
<p>Ruszamy w kierunku tunelu, którym w okresie wojny dostarczano do Sarajewa zaopatrzenie. Gdyby nie ten tunel miasto by nie przetrwało. Przez tunel uciekali ludzie, docierała pomoc humanitarna. Przejście ma 800 m długości, 1m szerokości i 1,6m wysokości. Domy w okolicy pozostały nieremontowane od okresu wojny, pozostawione sobie jako pomnik męki.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00754.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4208"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4208__320x240_dsc00754.jpg" alt="Sarajewo - Tunel transportowy podczas wojny" title="Sarajewo - Tunel transportowy podczas wojny" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00759.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4213"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4213__320x240_dsc00759.jpg" alt="Sarajewo - Tunel transportowy podczas wojny" title="Sarajewo - Tunel transportowy podczas wojny" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00761.jpg" title="Bośnia i Hercegowina" class="shutterset_singlepic4215"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4215__320x240_dsc00761.jpg" alt="Sarajewo" title="Sarajewo" />
</a>
</p>
<p>Po 11 wyjeżdżamy z miasta w kierunku Serbii a dalej Węgier i Budapesztu. Przed nami prawie 800 km drogi. Sporo, zwłaszcza, że znów góry, serpentyny. Po drodze zatrzymujemy się na sławną jagnięcinę. Hmmm mięso lekko słodkawe, ale chyba nam je źle podano. Było chłodne! Najlepsze okazały się frytki z domowych ziemniaków.</p>
<p>Przekraczamy granicę i jesteśmy w kolejnym kraju, tym razem w Serbii. Odcinek drogi, którą jechaliśmy do Nowego Sadu był najgorszy podczas naszego wyjazdu. Trzęsło, dziury i ogólnie nie przepadam do Serbów. Wzięło się to od tego, że atakowali wszystkie inne narody, a ta droga mnie dobiła. Ciężko się jechało.<br />
Później pobrali  3,5 euro za przejazd "autostradą", która miała po 1 pasie w kierunku i była w remoncie.</p>
<p>Docieramy do granicy z Węgrami. Tu spora kolejka aut. Przejechanie zajęło nam prawie godzinę. Wjeżdżamy w końcu do domu, do Unii Europejskiej. W końcu dobra autostrada, rozpędzamy się do  140. Ania robi kolację na kolanach, teraz jemy już posiłki bez postoju. Nie ma co tracić czasu. O 22 docieramy do naszego hotelu, z niego po chwili ruszamy na nocne zwiedzanie Budapesztu. Jest piękny. Rzeczywiście warto tu przyjechać i zobaczyć na własne oczy. Pięknie podświetlone wzgórze zamkowe, budynek parlamentu, świątynia Św. Stefana i most łańcuchowy. Robimy zdjęcia. Przed powrotem zajeżdżamy do Mc Donalda na cheeseburgery... uhm dobre!</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00788.jpg" title="Węgry" class="shutterset_singlepic4221"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4221__320x240_dsc00788.jpg" alt="Budapeszt" title="Budapeszt" />
</a>
</p>
<p><strong>Wtorek, 3 sierpnia</strong></p>
<p>Wstajemy wcześnie z rana i ponownie ruszamy na ekspresowe zwiedzanie miasta. Można się nim zachwycić. Ilością zabytków, atrakcji i niezliczonej ilości knajp. Nasza trasa zwiedzania była krótka a relację z niej znajdziecie w galerii.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010_balkany/dsc00859.jpg" title="Węgry" class="shutterset_singlepic4242"  rel="lightbox[127]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/4242__320x240_dsc00859.jpg" alt="Budapeszt" title="Budapeszt" />
</a>
</p>
<p>O 14 wyjeżdżamy z miasta, zapowiada się na niezłą nawałnicę. Jedziemy jeszcze na zakupy w Tesco. Kupujemy wina, słodycze i prowiant na drogę powrotną. Zaraz po wejściu do auta zaczyna się sajgon. Bardzo mocny deszcz i pioruny. Uff, ale nam się udało. Po około 1,5 godzinie jazdy dojeżdżamy do kolejnego kraju, tym razem Słowacja. Kupujemy winietę i ruszamy autostradą na północ do Żliny, dalej przez Czechy i Cieszyn, w którym zjedliśmy wspaniałą kolację docieramy do domu o 22.</p>
<p><strong>Tak oto zakończyła się nasza wyprawa objazdowa. Zrobiliśmy 4,5 tyś. kilometrów. Auto dało radę, a my też się nie pogryźliśmy. Mieliśmy wiele przygód, które zapamiętamy na długo...</strong></p>
<p><strong><a href="http://zalewski.net.pl/zdjecia-pictures/europe/?album=3&amp;gallery=59">GALERIA ZDJĘĆ</a> - polecam włączyć sobie <a href="http://zalewski.net.pl/zdjecia-pictures/europe/?album=3&amp;gallery=59&amp;show=slide">pokaz zdjęć</a>.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zalewski.net.pl/2010/08/19/relacja-z-balkan-trip-2010/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kajakowanie w Polsce i wyjazd do Honolulu</title>
		<link>http://zalewski.net.pl/2010/07/10/kajakowanie-w-polsce-i-wyjazd-do-honolulu/</link>
		<comments>http://zalewski.net.pl/2010/07/10/kajakowanie-w-polsce-i-wyjazd-do-honolulu/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 10 Jul 2010 10:35:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Zalewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zalewski.net.pl/?p=122</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj dodałem zdjęcia z kajakowania Baryczą. Było ciężko. 18 km po rzece i jeziorze oraz 32 stopnie gorąca. Ale naprawdę warto   Ciekawe widoki, choć trochę zniszczone przez powódź, ale przede wszystkim dobry wysiłek fizyczny  
Część z Was wie też, że w lutym 2010 byłem w USA. Był to dość ciężki wyjazd służbowy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj dodałem zdjęcia z kajakowania Baryczą. Było ciężko. 18 km po rzece i jeziorze oraz 32 stopnie gorąca. Ale naprawdę warto <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Ciekawe widoki, choć trochę zniszczone przez powódź, ale przede wszystkim dobry wysiłek fizyczny <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Część z Was wie też, że w lutym 2010 byłem w USA. Był to dość ciężki wyjazd służbowy. W USA spędziłem 9 dni, w tym po załatwieniu wszelkich spraw firmowych zostały mi 2 dni wolne do planowanego powrotu samolotem, które przeznaczyłem na zwiedzanie.  W ciągu tych kilku dni odwiedziłem Los Angeles, Santa Monica, Hollywood i dość odległe miejsce, Hawaje. Od teraz słowa "jak stąd do Honolulu" powodują mały uśmieszek na mojej twarzy. Aby dostać się na Hawaje z Polski, trzeba lecieć nonstop 18 godzin samolotem. Oczywiście konieczne są przesiadki.</p>
<p><strong>Hawaje to fantastyczny klimat wakacji i wiecznego relaksu. Widoki zapierają dech w piersi, mimo tego, że jest bardzo drogo.  Zapraszam do relacji zdjęciowej <a href="http://zalewski.net.pl/zdjecia-pictures/world/?album=4&amp;gallery=57">tutaj. </a></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zalewski.net.pl/2010/07/10/kajakowanie-w-polsce-i-wyjazd-do-honolulu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>21 lipca na podbój Bałkanów!</title>
		<link>http://zalewski.net.pl/2010/07/07/21-lipca-na-podboj-balkanow/</link>
		<comments>http://zalewski.net.pl/2010/07/07/21-lipca-na-podboj-balkanow/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Jul 2010 20:30:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Zalewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zalewski.net.pl/?p=120</guid>
		<description><![CDATA[Już 21 lipca ruszamy na podbój Bałkanów! Ekipa w składzie: ja, Ania, moja mama i siostra podbije Chorwację, Czarnogórę, Albanię, Bośnię i Hercegowinę oraz Węgry. 14 dni wspaniałej przygody z przyjazną kulturą i zapierającymi dech w piersiach widokami. Wszystkie kraje, które odwiedzimy zaoferują nam niesamowite doznania - Czarnogóra połączenie gór i morza, Albania nowe klimaty, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już 21 lipca ruszamy na podbój Bałkanów! Ekipa w składzie: ja, Ania, moja mama i siostra podbije Chorwację, Czarnogórę, Albanię, Bośnię i Hercegowinę oraz Węgry. 14 dni wspaniałej przygody z przyjazną kulturą i zapierającymi dech w piersiach widokami. Wszystkie kraje, które odwiedzimy zaoferują nam niesamowite doznania - Czarnogóra połączenie gór i morza, Albania nowe klimaty, a Bośnia i Hercegowina ślady niedawnej wojny, przywołującej refleksje nad podziałami wyznaniowymi i kulturowymi.</p>
<p>Oto plan naszej wyprawy. Obiecuję relację na żywo.</p>
<p><span id="more-120"></span></p>
<p><strong>Termin: 21 lipca – 3 sierpnia<br />
Założenia: wycieczka objazdowa ze zwiedzaniem<br />
Założona trasa i miejsca do odwiedzenia zakładają dużo jazdy górskimi drogami – trudne dla kierowcy, ale widoki wynagrodzą wszelkie niedogodności, zwłaszcza jazda po Czarnogórze.</strong></p>
<p><strong>Na kwaterze w Czarnogórze spędzimy 6 nocy. Pozostałe noclegi będą w motelach/hotelach/kwaterach wyłącznie na 1 noc. </strong></p>
<p><strong>Koszt wyjazdu: -  średnio 1600 zł/osoba przy założeniu 4 osób w 1 aucie.</strong></p>
<p><strong>TERMINARZ:<br />
</strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Środa, 21 lipiec</strong></p>
<p>- wyjazd wieczorem z Wrocławia, przejazd przez Czechy, Austrię, Słowenię.</p>
<p><strong>Czwartek, 22 lipiec</strong></p>
<p>- przyjazd w godzinach porannych do Skradina – dziewczyny idą na zwiedzanie, ja odpoczywam, w Skradinie byłem już 3 razy,</p>
<p>- wyjazd w południe, przejazd na południe Chorwacji do Dubrownika, przyjazd ok godz. 16-17.</p>
<p>- odświeżenie się, kolacja, wieczorne zwiedzanie Dubrownika,</p>
<p><strong>Piątek, 23 lipiec</strong></p>
<p>- zwiedzanie Dubrownika do wczesnych godzin południowych,  wyjazd w kierunku Czarnogóry, przepłyniecie cieśniny z fiordem promem, zwiedzanie Kotoru, po drodze sesja zdjęciowa przy Sv. Stefan, wieczorem dojazd w Dobra Voda niedaleko Baru na południu Czarnogóry na kwaterę</p>
<p><strong>Sobota, 24 lipiec</strong></p>
<p>- zasłużony odpoczynek</p>
<p><strong>Niedziela, 25 lipiec</strong></p>
<p>- odpoczynek lub wycieczka fakultatywna (Stary Bar, Sutomore)</p>
<p><strong>Poniedziałek, 26 lipiec </strong></p>
<p>-  odpoczynek – lub wycieczka nad Jezioro Szkoderskie na pół dnia,</p>
<p><strong>Wtorek, 27 lipiec</strong></p>
<p>- dniowa  wycieczka do Albanii – wycieczka całodniowa, wyjazd wcześnie z rana (ok. 7:00), powrót późnym wieczorem – dojazd do Ulcij, dalej z biurem podróży do Albanii</p>
<p><strong>Środa, 28 lipiec</strong></p>
<p>- Odpoczynek</p>
<p><strong>Czwartek, 29 lipiec</strong></p>
<p>- Wyjazd z kwatery, przejazd do Podgoricy (stolica) krótkie zwiedzanie, dalej przejazd niesamowitą drogą górską przez kanion rzeki Tara – drugi pod względem głębokości kanion na świecie (po Kolorado w USA)  – przejazd w góry – Durmitor do Żabliljaka – odpoczynek,zwiedzanie Czarnego Jeziora niedaleko Żabljaka, nocleg</p>
<p><strong>Piątek, 30 lipiec</strong></p>
<p><strong>- </strong>Agata i Paweł jadą na całodzienny rafting rzeką Tara – Ania i Jola zostają na odpoczynek</p>
<p>- odpoczynek, nocleg</p>
<p><strong>Sobota, 31 lipiec</strong></p>
<p>- przejazd niesamowitą drogą wysokogórską do Bośni i Hercegowiny przez Guce, w trakcie drogi wielokrotne postoje na zapierające dech w piersiach widoki, przyjazd do Mostaru, zwiedzanie, nocleg.</p>
<p><strong>Niedziela,  1 sierpnia</strong></p>
<p>- wyjazd z Mostaru przed południem, przejazd do Sarajewa, zwiedzanie, nocleg</p>
<p><strong>Poniedziałek, 2 sierpnia</strong></p>
<p>- wyjazd z Sarajewa, przejazd do Budapesztu na Węgrzech późnym popołudniem,  nocleg</p>
<p><strong>Wtorek, 3 sierpnia</strong></p>
<p>- zwiedzanie Budapesztu, kąpiele termalne, powrót do Polski przez Słowację i Czechy, wczesną nocą przyjazd do Wrocławia  (Budapeszt-Wrocław 7-8 godzin).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zalewski.net.pl/2010/07/07/21-lipca-na-podboj-balkanow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Aktywny czerwiec</title>
		<link>http://zalewski.net.pl/2010/06/21/aktywny-czerwiec/</link>
		<comments>http://zalewski.net.pl/2010/06/21/aktywny-czerwiec/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Jun 2010 20:29:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Zalewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zalewski.net.pl/?p=117</guid>
		<description><![CDATA[Czerwiec bezapelacyjnie należy do bardzo aktywnych miesięcy w podróżowaniu. Na początku była Odessa, tydzień temu dniowy wyjazd w Rudawy Janowickie, a wczoraj wróciłem z Gór Izerskich.
Galeria - Rudawy Janowickie
Galeria - Góry Izerskie
Najbliższy weekend także zapowiada się turystycznie. O ile pogoda dopisze, będzie rowerowo - gdzie? Jeszcze nie wiem  
Postanowiłem na jesień rozpocząć kurs pilota [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czerwiec bezapelacyjnie należy do bardzo aktywnych miesięcy w podróżowaniu. Na początku była <a href="http://zalewski.net.pl/2010/06/09/do-morza-i-do-slonca-nad-morze-czarne/" target="_self">Odessa</a>, tydzień temu dniowy wyjazd w Rudawy Janowickie, a wczoraj wróciłem z Gór Izerskich.</p>
<p><a href="http://zalewski.net.pl/zdjecia-pictures/poland/?album=2&amp;gallery=55">Galeria - Rudawy Janowickie</a></p>
<p><a href="http://zalewski.net.pl/zdjecia-pictures/poland/?album=2&amp;gallery=56">Galeria - Góry Izerskie</a></p>
<p>Najbliższy weekend także zapowiada się turystycznie. O ile pogoda dopisze, będzie rowerowo - gdzie? Jeszcze nie wiem <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Postanowiłem na jesień rozpocząć kurs pilota wycieczek zagranicznych, będzie to wstęp do realizacji mojego planu mini biura podróży z wyprawami dookoła świata.</p>
<p>Kiedyś wyczytałem, że aby marzenia nabrały większego rozpędu, należy o nich mówić, co czynię. Część z moich bliskich znajomych już słyszała, że <strong>planuję wyprawę dookoła świata</strong> na koniec 2011 lub 2012 rok. Wiecie, każde marzenie dane jest nam wraz z mocą do jego spełnienia*</p>
<p>* - polecam jeden z najbardziej niesamowitych blogów polskich podróżników: <a href="http://www.autostopemwswiat.pl/" target="_blank">Kinga&amp;Chopin</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zalewski.net.pl/2010/06/21/aktywny-czerwiec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Do morza i do słońca &#8211; nad Morze Czarne</title>
		<link>http://zalewski.net.pl/2010/06/09/do-morza-i-do-slonca-nad-morze-czarne/</link>
		<comments>http://zalewski.net.pl/2010/06/09/do-morza-i-do-slonca-nad-morze-czarne/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Jun 2010 20:55:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Zalewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podróże - relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zalewski.net.pl/?p=108</guid>
		<description><![CDATA[W Polsce powodzie, ludzie na miejscu pytają się nas, czy nie ma już wody. "Bolszoja woda?" - "Niet, teraz haraszo". A po powrocie wracamy do świata informacji i znów słyszmy, że zalewa...
Pomysłów na wyjazd zawsze mam pełną głowę. Teraz ważny był współczynnik - koszty. Padło więc na Ukrainę, pomimo że mieliśmy jechać na Węgry, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W Polsce powodzie, ludzie na miejscu pytają się nas, czy nie ma już wody. "Bolszoja woda?" - "Niet, teraz haraszo". A po powrocie wracamy do świata informacji i znów słyszmy, że zalewa...</p>
<p>Pomysłów na wyjazd zawsze mam pełną głowę. Teraz ważny był współczynnik - koszty. Padło więc na Ukrainę, pomimo że mieliśmy jechać na Węgry, ale cóż - to może w lipcu <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />   W pewien chłodny sobotni wieczór 22 maja, sącząc drinka z rumem staram się rozpoznać działanie e-kvytoka - ukraińskiego systemu do kupowania biletów na pociągi online. Po dobrej godzinie mówię do Ani:<strong> "Ha! Do Odessy i z powrotem za 98 zł w plackarcie! Jedziemy?" - "Jedziemy!"</strong>, i pojechaliśmy <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Tak oto od wtorku do poniedziałku, na 6 nocy, tylko 2 spędziliśmy w "normalnym" łóżku, reszta w pociągach. Zmęczeni, ale uśmiechnięci skończyliśmy wyprawę.<span id="more-108"></span></p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010odessa/dsc08743.jpg" title="" class="shutterset_singlepic3701"  rel="lightbox[108]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3701__320x240_dsc08743.jpg" alt="Good Luck!" title="Good Luck!" />
</a>
</p>
<p><strong>Wtorek, 1 czerwca:</strong></p>
<p>Myślałem, że jak już zmieniłem pracę, to będę mógł spokojnie wyjechać na urlop. Jednak nie. To tak nie działa. Oczywiście na sam koniec musiałem zrobić pilnie ofertę klientowi i tak czas do odjazdu pociągu się kurczył. Z zapasem czasu, ale już w lekkim stresie wsiadamy do pociągu TLK  Wrocław-Przemyśl i o 22:35 wyjazd się zaczyna.</p>
<p>Mówię do Ani: "jakby to było cudownie, gdybyśmy we dwójkę jechali w przedziale, można rozłożyć się na fotelach", niestety tak tylko jest w filmach. Po chwili dosiada się jakiś facet. On się mnie pyta "można?" - "Zależy dokąd" - "do końca." Cholera! Po co Ci ludzie w ogóle się pytają czy można, skoro i tak siadają. Muszę opracować technikę jakąś i tak jak to było przy wyjeździe na Mołdawię, nakleimy na drzwiach kartkę pisaną cyrlicą "nie wchodzić! tu nie ma miejsc" i zasłonić zasłony i głośno się zachowywać. Ten sposób podziałał i my jechaliśmy w 5 osób w przedziale, gdy ludzie na korytarzu nie mieli już miejsca... wiem, jesteśmy okropni, ale wtedy 3 dzień byliśmy bez normalnego noclegu.</p>
<p><strong>Środa, 2 czerwca:</strong></p>
<p>Około 8:00 docieramy do Przemyśla. Który to już raz? Szybka wymiana kasy w budzie przy wyjściu z peronu - i to już ostatni raz. Koleś mi podpadł ewidentnie i przerobił na kursie kilka złotych. Pędzimy na granicę. Żadnych kolejek. Jak nigdy natychmiast przechodzimy. Idziemy na awtowakzał i czekamy na maszrutkę do Lwowa. Podjeżdża po kilkunastu minutach.<strong> Znów zapchana, gorąco i smród.</strong> We Lwowie zostawiamy plecak w przechowalni i jedziemy zobaczyć Cmentarz Łyczakowski. Jedziemy tramwajem numer 7 i zaczyna padać. Zwiedzamy więc w deszczu. Ania jest tu pierwszy raz, ja z Norbim byłem już w 2007 roku. Później idziemy na obiad do Puzatej Chaty - jak zawsze smacznie i w średniej cenie. Później jeszcze piwko w rynku - a później na dworzec. Zakupy na drogę i o 19:48 pociągiem numer 26 odjeżdżamy do Odessy. Ania jest pierwszy raz w plackarcie - fajne doświadczenie. Obok nas jest kobieta z córką, więc spokój. Relaksujemy się, odpoczywamy i idziemy spać.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010odessa/dsc08595.jpg" title="" class="shutterset_singlepic3648"  rel="lightbox[108]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3648__320x240_dsc08595.jpg" alt="My w barze w pociagu" title="My w barze w pociagu" />
</a>
</p>
<p><strong>Acha! JAK JEST GORĄCO !!! Duszno, śmierdzi! Jakaś masakra! Już mi się odechciało plackarty! </strong>Normalnie z człowieka się leje. Defacto przez tą noc, w dusznym wagonie (żadne okno się nie otwiera, a na zewnątrz z 25-30 stopnii, w środku 35 i zero świeżego tlenu) rozchorowaliśmy się z Anią - ból gardła, później katar i kaszel. Chyba z przegrzania organizmu.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010odessa/dsc08579.jpg" title="" class="shutterset_singlepic3641"  rel="lightbox[108]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3641__320x240_dsc08579.jpg" alt="Plackarta Lwow - Odessa" title="Plackarta Lwow - Odessa" />
</a>
</p>
<p><strong>Czwartek, Boże Ciało, 3 czerwca</strong></p>
<p>Jakimś cudem dojechaliśmy do Odessy. Wyjście na zewnątrz to była najprzyjemniejsza rzecz jaka nas spotkała tego poranka <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Ach, <strong>rześko, świeci słońce, ciepło - WAKACJE!</strong> Po chwili zjawia się mnóstwo babuszek - kvatiry, kvatiry! Okey, no "nam nada kvaitry", ale ja się nie mogę z nimi dogadać, trochę się przekrzykują. A ja mam proste pytania - nie chcę w centrum miasta, chcę dalej, spokojnie, ale przy morzu. Kilka babuszek się na mnie obraża! Wykrzykują, że mam wielkie wymagania. A ja co! Na wakacje przyjechałem to i mam wymagania!</p>
<p>Po chwili jest - elegancka, mówi, że 10 m do morza. Cena wysoka, pytam się czy jest wc, prysznic, kuchnia - jest. Jaka plaża? No coś odpowiedziała  - nie znam, więc dobrze. Okey - jedziemy. Dojazd zajął nam dobre 40 minut. Jesteśmy w dzielnicy willowej, ale piękne domy. Babuszka mówi, że to tu po prawej - patrzymy i <strong>WOW, ale chata, nówka - no to super trafiliśmy</strong>. Podchodzimy do ogrodzenia i babuszka otwiera nie te drzwi co bym chciał. Wchodzimy na dziedziniec pałacu, który ogrodnika z kosiarką nie widział od zeszłego roku. Patrzę - kibel na zewnątrz, prysznic chyba też, widzę bęczkę nad prysznicem - myślę - ups, woda będzie się grzała, zlew na świeżym powietrzu. No to ekstra warunki <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Ogółem lekka rudera <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Jest woda bieżąca, okazało się że tylko zimna, co sprawdziła Ania biorąc orzeźwiający prysznic po rozgrzewającej nocy w plackarcie. Ten prysznic mógł nam też zaszkodzić, dlatego wróciliśmy chorzy.</p>
<p>Nasz pokój? No dobra, jest czysto. <strong>Brak karaluchów</strong>. Kuchnia też czysta i ładna jak na warunki ukraińskie. W pokoju łóżka, takie sprężynowe - jak na nich siadam, to tyłek mam tuż nad podłogą. Cholera - <strong>muszę schudnąć</strong>! Tylko dlaczego moje łóżko w domu się nie zapada? Wiem - moje ma roczek, to ma z 50 lat <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Ważne, że nie pada na głowę i jest czysto. Obok mieszkają kobiety z Moskwy, później dowiemy się, że gotują sobie normalne obiady: zupy, ziemniaczki, kotlety, uhuhum. Acha <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Ściana do sąsiadek to tylko podwójna dykta.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010odessa/dsc08652.jpg" title="" class="shutterset_singlepic3665"  rel="lightbox[108]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3665__320x240_dsc08652.jpg" alt="Plaza w Odessie" title="Plaza w Odessie" />
</a>
</p>
<p>Bierzemy orzeźwiające prysznice, odpoczywamy chwilę i idziemy sprawdzić plażę. Płatna. Ludzi brak, gra muzyka, woda w morzu zimna, 19 stopnii - choć to cieplejsza niż w Bałtyku latem. Jedziemy do miasta sprawdzić wycieczki. Są codziennie i wielokrotnie, więc w sobotę przed wyjazdem się na nią wybierzemy. Idziemy na tanie ukraińskie piwo, coś zjeść i zmykamy na naszą kwatirę. Dojazd znów zajmuje z 40 minut. Wieczorem oglądamy gwieździste niebo, degustujemy wino, za które kilkukrotnie przepłaciłem (zły sklep wybrałem) - jest miło! Ze zmęczenia kończymy imprezę i idziemy spać.</p>
<p><strong>Piątek, 4 czerwca</strong></p>
<p>Wstajemy późno. Jest już po 10. Jemy śniadanko na słoneczku w naszym zarośniętym ogrodzie. Jest miło. A kiełbaska i warzywa uprzednio kupione na targu w Odessie smakują nadzywczaj dobrze.  Mniam!</p>
<p>Później wybieramy się opalać na plaży. <strong>Słońce, szum morza i lekka bryza.</strong> Półtorej godziny nam wystarcza. Idziemy na spacer. A co? Na plaży jest tanio! Piwo z widokiem na morze w restauracji kosztuje 3-4 zł, gdyby je kupić w sklepie to koszt spada do 1,5-2,5 zł. Wieczorem postanawiamy znaleźć tani, ciepły obiad. W naszej dzielnicy to nie możliwe! Nie ma tanich barów. Wkurzeni jedziemy do centrum. Tu już się najadamy i po małej sprzeczce dotyczącej kebaba <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  wracamy do domu. W dobrym sklepie (czytaj: tanim) kupujemy wino.  Litr kadarki kosztuje 12 uah, tzn. 5 zł.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010odessa/dsc08636.jpg" title="" class="shutterset_singlepic3663"  rel="lightbox[108]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3663__320x240_dsc08636.jpg" alt="Piwo " title="Piwo " />
</a>
</p>
<p>Wieczorem chłoniemy atmosferę na plaży. Są niezłe imprezy! Lokalna młodzież zjeżdża się brykami: <strong>Mercedesy, BMW, Mazdy, Lexusy - koledzy z Polski, a czym my jeździmy?</strong> Też Mercedesami, BMW, Mazdami, Volvami, ale te nasze mają już po kilkaset tysięcy kilometrów na liczniku. Te z Odessy, to nowe samochody <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' />  Wieczór upływa nam na rozmowach i planowaniu wyjazdu dookoła świata.</p>
<p><strong>Sobota, 6 czerwca</strong></p>
<p>Ale ten czas leci. Czas już wstawać z naszych mega wygodnych łóżek typu Brieżniew. O 9 przychodzi właściciel chatki, oddajemy klucze i się żegnamy. Ogółem nie polecamy tego noclegu. Nie trafiliśmy zbyt dobrze, choć ważne że było czysto, ale zimna woda nas doprowadziła do choroby.</p>
<p>Ruszamy z tabołkami na dworzec, tam zostawiamy plecak i idziemy na wycieczkę. Do odjazdu busa mamy 30 min, idziemy na targ na śniadanie. Jedliśmy najtańsze podczas naszego wyjazdu czeburiaki z mięsem, po 3 uah, ale później dopadła nas niezła zgaga! Na wycieczce przewodniczka dużo opowiadała. <strong>Katakumby, które zwiedziliśmy były w czasie wojny schronieniem powstańców.</strong> Podczas najazdu rumunów i niemców, chronili się oni w podziemnych tunelach wydrażonych pod Odessą. W środku mieli wszystko: kuchnie, łazienki, sypialnie, magazyny broni i setki kilometrów tuneli. <strong>Podobno pod miastem jest ich 2000 km</strong>! Jedyne czego nie mieli, to słońca. Za dnia ukrywali się pod ziemią, w nocy prowadzili akcje sabotażowe. 12 z 13 oddziałów partyzantów udało się przetrwać. Nasze uznanie za ciężką walkę z najeźdźcą.</p>
<p>Po 2 godzinnej wyprawie ruszyliśmy pieszo na zwiedzanie Odessy. Ja byłem już tu w 2008 roku, Ania jest pierwszy raz. Powoli się przechadzamy lipowymi alejami. Zwiedzamy zabytki i dochodzimy do wniosku, że jest klimatycznie, ale jednak jest wielka dysproporcja: rozpadająca się kamienica na górze, a na dole ekskluzywny salon Prady .... oczywiście wszędzie jest mnóstwo luksusowych aut, czasem mignie jakaś łada, czy vw ...</p>
<p>Grzeje nas słońce. Spiekliśmy się dzień wcześniej. Ania choruje - źle się czuje. Sławne schody nie robią takiego wrażenia jak na zdjęciach, no może trochę z dołu. Wookoło jest za to mnóstwo młodych par, w końcu to sobota. Ale jakimi oni limuzynami jeżdżą! Hummery, bentleye, mercedesy s classe, czasem widać tylko biedniejsi nowym matizem... jakie są to wielkie dysproporcje!</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010odessa/dsc08762.jpg" title="" class="shutterset_singlepic3708"  rel="lightbox[108]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3708__320x240_dsc08762.jpg" alt="Samochod weselny" title="Samochod weselny" />
</a>
</p>
<p>Budynek starej giełdy zachwyca, ale powala na kolana budynek opery - ta jest prześliczna. Naprawdę warta przejechania tylu kilometrów, a dodatkowo atmosfera w koło - czyli młode pary, najdroższe auta na świecie dodają temu miejscu specyficznego klimatu. Obok opery <strong>rozbawił nas do łez widok Hummera - różowego</strong>! Sprawdźcie zdjęcia.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010odessa/dsc08763.jpg" title="" class="shutterset_singlepic3709"  rel="lightbox[108]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3709__320x240_dsc08763.jpg" alt="Opera w Odessie" title="Opera w Odessie" />
</a>
</p>
<p>Po zwiedzaniu udajemy się na deptak. Szukamy pocztówki, którą obiecałem wysłać Norbertowi. Nigdzie nie ma! Na wschodzie nie wiedzą co to pocztówki :/ Norbi, sorry - coś wymyślę Ci na pamiątkę fajniejszego <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Na obiadek zatrzymujemy się w Kompocie - to miejsce jest wykluczone z naszego budżetu wyjazdowego i rozliczane oddzielnie <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Jest drogo, ale jak smacznie i klimatycznie! Jemy rewelacyjny barszcz ukraiński, soljankę i pielmieni na żaru. Ach - ta domowa śmietana, ten smak, te ciasto w pierożkach, uhmm mniam! Na deser kompot wiśniowy, bomba. Za wszystko zapłaciliśmy astronomiczną sumę jak na nasz wyjazd: 75 zł - ale wykluczamy ten wydatek z kosztu <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Tak było zaplanowane od początku.</p>
<p>Później zmykamy na targ, zrobić zakupy na drogę. Kupujemy bułki i kiełbasę oraz wino. Wsiadamy do pociągu. O 18:12 odjeżdżamy. I teraz zaczyna się jeden z ciekawszych epizodów naszego wyjazdu...</p>
<p>... obok nas jedzie dwóch młodych chłopaków. Totalnie zalani, ale dalej piją piwo. Po jakiejś godzinie odpadają. Jeden idzie na górną półkę spać, drugi chwile jeszcze siedzi i po chwili pada w objęciach procentów na dolnym łóżku. Śpią sobie, my winko pijemy, myślimy, że w tym pociągu jest lepiej, bo wagon starszy, okna dziurawe, trochę powietrza jest. W jednym przedziale otwiera się okno, więc dajemy radę!</p>
<p>... mija 1,5 godziny. Ania leży na łóżku, ja siedzę z nogami na podłodze, <strong>nagle z górnego łóżka naprzeciwko zaczyna się lać!</strong> Koleś niewytrzymał i przez sen się zsikał! "No zajebiście!" - myślę sobie. Koleś na górze cały zasikany, zasikał też swojego kolegę na dole. Podłoga też mokra trochę. Siergiej,  który był obok, a o którym później, mówi, aby sobie darować i nie wołać prowadnika. Tak mija może godzina - kolesie mają wysiadać - ponieważ jeden z nich to Siergieja znajomy, to ten targa ich za nogi, aby wychodzili. Ten z góry wstał szybko, patrzy na siebie i jest mokry - <strong>wyraz twarzy bezcenny</strong> <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  Szarpie kolegę z dolnej półki. Nie podnosi się. Ludzie krzyczą, aby wstawał, bo zaraz pociąg odjedzie. Trwa to wszystko z 2 minuty. Kolo w końcu się podnosi, pociąg rusza, a oni biegiem do wyjścia ...</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010odessa/dsc08784.jpg" title="" class="shutterset_singlepic3714"  rel="lightbox[108]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3714__320x240_dsc08784.jpg" alt="Kolega z gory sie zsikal" title="Kolega z gory sie zsikal" />
</a>
</p>
<p>... prowadnik ich nie wypuszcza, po chwili wracają na swoje prycze - zasikani oczywiście, dobrze że nie śmierdzi. Nie mija 10 minut jak<strong> idzie środkiem milicja</strong>, prawie ich minęli, ale ponieważ milicjant zauważył, że jeden śpi na stoliku, odwrócił się i krzyczy do nich <strong>"dokumienty!"</strong> Jeden wyjmuje, drugi (ten co się zsikał) mówi, że nie ma. Milicjant się wkurza. Pyta się czy to ich butelki po piwie pod stołem. Oni, że nie ich! A co moje i Ani? Jedna tak...</p>
<p>... w ogóle to nie można pić w pociągach, nawet piwa. Oczywiście wszyscy ten zakaz łamią. Nic się nie dzieje, jeżeli zachowujesz się kulturalnie, po prostu nie można trzymać piwa na stoliku. Wódka jest raczej zabroniona, tzw. trzeba się z nią mocniej kryć, choć jak jechaliśmy do Odessy, kolesie obok równo pili do kiełbasy, jajek i ryby - ale byli kulturalni.</p>
<p><strong>... "dokumienty!, Wy zamoczyli! Wy najebani!" - krzyczy policjant.</strong> A ja siedzę na łóżku obok, w ręce trzymam szklankę z winem i modlę się, aby przypadkiem nie przyczepił się do mnie. Oczywiście oni totalnie zalani, do niczego się nie przyznają. Policjant sprawdza łóżka, przeklina "kurwa, nawet łóżka mokre" - no tak, przecież tam kałuża...</p>
<p>... no to chłopacy mają problem - <strong>Milicjant każe wyjąć im wszystko z torby, znajduje telefon</strong>, pyta się chłopaka "a dokumienty na teliefon są?" - chłopak z uśmiechem "no gdzie, w domu!" - milicjant każe uruchomić telefon, niestety bateria się rozładowała - no nieciekawie się zapowiada. Wszystko sprawdza. Każe gościom opróżnić też kieszenie. Nic nie znajduje więcej. Zabiera ich do wyjścia. Na pewno dostali mandat, bo wcześniej już im mówił, że dostaną. Na odchodne pyta się mnie czy oni piwo pili w pociągu, mówię błagalnym głosem "no troche, ja innostraniec [turysta zagraniczny]" - odchodzi - przecież nie przyznałbym się, że też mamy alkohol. Byłby problemy.</p>
<p>Milicjant wyrzucił ich na najbliższej stacji. Do domu mieli jakieś 1,5 godz. jazdy pociągiem. Po chwili przyszedł Sergiej, opowiadamy mu co się stało. On mówi, że oni młodzi, głupi. <strong>Życie w pociągu toczy się dalej.</strong></p>
<p>W międzyczasie poznajemy Sergieja, jedzie w bocznych łóżkach obok nas. Pracuje we Wrocławiu, w Psarach. Bardzo miły człowiek. Powiedział, abyśmy wysiedli z nim w połowie drogi do Lwowa, <strong>on zaprasza do siebie, wszystko jest, kwatira, jedzenie - "Odpoczniecie, popijemy sobie" </strong>- dziękujemy za propozycję, w poniedziałek z rana trzeba być w domu, musimy iść do pracy. Siergiej nadal nalega, mówi że możemy zadzwonić do szefa i wziąć urlop na żądanie.  On we wtorek wraca do Polski samochodem, to nas zabierze do Wrocławia. Tłumaczymy Siergiejowi, że nie możemy - ja od niedawna pracuje w nowej firmie, a Ania będzie sama w swoim dziale - a zawsze ktoś być musi.</p>
<p>Dobrze się nam rozmawiało i już umówiliśmy się na spotkanie we Wrocławiu. Jakby ktoś potrzebował, to Siergiej zajmuje się pracami wykończeniowymi w domach. Wygląda na solidną osobę, jest bardzo miły i mówi nieźle po polsku. Kontakt na priv.</p>
<p>Później miejsce po zabawowych chłopakach zajmuje węgier - a jak wiadomo - "węgier-polak dwa bratanki". Gadamy trochę po rosyjsku, trochę po polsku, trochę po węgiersku - ciężko się nam dogadać. Węgier (nie pamiętam imienia, ale mam jego numer <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ) poszedł kupić piwo u prowadnika - no tak, oficjalnie pić nie można, ale prowadnik piwo sprzeda <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  Integrujemy się, rozmawiamy o życiu na Ukrainie, o ciężkich czasach. Rewanżuję się piwem. Prowadnik nie chce zejść mi z ceny, mówi 10uah, decyduję się. Po chwili odpadamy w objęcia morfeusza.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010odessa/dsc08718.jpg" title="" class="shutterset_singlepic3696"  rel="lightbox[108]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3696__320x240_dsc08718.jpg" alt="Ja z Ania" title="Ja z Ania" />
</a>
</p>
<p><strong>niedziela, 6 czerwca:</strong></p>
<p>W drugą stronę było w pociągu bardzo gorąco. W tą stronę było zimno! To znów powód do przeziębienia. Ania zmarzła. Ja dałem radę. W nocy wysiadł węgier i jakaś inna kobieta teraz śpi obok. O 7:30 wysiadamy w Stryju (za Lwowem). O 8:46 mamy elektriczkę do Truskawca - w tym czasie zwiedzamy miasteczko. Jest bardzo czysto i urokliwie. Takie zapyziałe, małe, ale z intrugującym klimatem - jakby przenieść się kilkadziesiąt lat wstecz w Polsce. Świeci słońce i jest ciepło.</p>
<p>Pakujemy się do elektriczki, po godzinie jesteśmy w Truskawcu - sanatorium. <strong>Kiedyś było tam bardzo ekskluzywnie. Piłsudski się tu leczył. </strong>Obecnie po czasach okupacji radzieckiej zostało kilka starych willi, a resztę zajmują kolosy sanatoryjne z wielkiej płyty. Jest tu ładnie. Niestety wody "naftusi" nie spróbowaliśmy, pijalnia była zamknięta, a my nie będziemy czekać. Chcemy coś zjeść, nie ma bud z ciepłym jedzeniem, w supermarkecie kupuję bułkę i kiełbasę.</p>
<p>Do Drohobycza dojechaliśmy maszrutką. Na trasie Truskawiec - Drohobycz kursują co kilka minut. Plecak zrzucam w biurze ochrony na dworcu. Nie ma przechowalni. Później, będę miał problem z jego odbiorem, bo nie było już ochroniarza, ale babcia klozetowa pomogła - miała klucze do każdego pomieszczenia <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Stres jednak był i wizja noclegu do rana...</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010odessa/dsc08882.jpg" title="" class="shutterset_singlepic3768"  rel="lightbox[108]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3768__320x240_dsc08882.jpg" alt="Maszrutka" title="Maszrutka" />
</a>
</p>
<p><strong>Drohobycz to miasto Brunona Schulza - tego od Sklepów Cynamonowych</strong>. Przyjemne miasteczko, trochę zaniedbane. Ma jednak swój swojski "wschodni klimat". Zwiedziliśmy najważniejsze miejsca: rynek, synagogę, cerkiew pw. Św. Jerzego - cała drewniana, kryta gontem, ze wspaniałymi, oryginalnymi freskami z XVI w. Zjedliśmy tu też pyszne jedzonko. Obiad dwudaniowy dla dwóch osób, sok pomarańczowy i dwa piwa (rewelacyjne,  z lokalnego browaru) za 30 zł. <strong>Za to lubię Ukrainę <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </strong></p>
<p>O 16:00 mamy maszrutkę do Szegini. Ruszamy o 15:50, całe 10 minut przed planowanym odjazdem. Dobrze, że byliśmy wcześniej. Kierowca jedzie spokojnie, w końcu droga swój ostatni remont miała jak ją zbudowali. Taka ilość dziur, że aż trzeba było się wielokrotnie zatrzymywać! Masakra! Wytrzęsło nami! Nigdy nie pojadę własnym autem tą drogą.</p>
<p>Przed przekroczeniem granicy zrobiliśmy zapas cukierów i 1 litr wódki - na granicy spokojnie, prawie bez kolejki. Przejście zajęło nam 20 minut. W Przemyślu byliśmy o 18:00. Pociąg dopiero o 22:15, chcieliśmy zrzucić gdzieś plecaki, ale dworzec w remoncie więc przechowalni brak, a kobieta z kasy nie wie gdzie można zostawić bagaż. Idziemy do baru, tuż przy wyjściu. Bar otwarty do 19:00 - co prawda kobieta jakby się zgodziła, ale my mamy pociąg o 22. Wkurzeni idziemy na rynek. <strong>Miasto pięknie wyremontowane, zachwyca</strong>, ale na mnie działa wrogo mój plecak. Z 20kg nieźle mnie dociąża. Przechodzimy obok ratusza, urzęduje tu prezydent miasta. Szkoda, że to nie dzień pracujący. Wygarnąłbym mu co myślę o mieście. Co z tego, że fajne i warte zwiedzenia jak się to utrudnia turystom!</p>
<p>Zrobiliśmy rundkę dookoła rynku i wpadamy zjeść obiad w barze RUBIN - po prawej stronie jak idzie się na rynek, od dworca pkp. Tu jemy pyszny polski obiad za 40 zł otrzymujemy duże porcje i najedzeni zwiedzamy miasto. Szczęśliwie Pani kelnerka pozwoliła nam zostawić plecaki do 21:00 (zamknięcie). Radośni zwiedzamy miasto.</p>
<p>Jest bardzo ładny ten Przemyśl - sprawdźcie zdjęcia. Polecam wybrać się na wzgórze zamkowe, <strong>cudowny sielski widok na miasto i zakola rzeki</strong>. Super niedzielna atmosfera, dużo ludzi w rynku, jest wesoło i miło. Odbieramy przed 21 bagaże, dziękujemy serdecznie i idziemy na dworzec. Tuż przy dworcu Ania, mówi, że nie kupiliśmy chusteczek. Cholera! Tu nie ma już żadnych sklepów. Na rynek z 1 km, nie chce mi się wracać. Idę do hotelu (po wyjściu z dworca, uliczka na prawo), pytam się czy są do sprzedania chusteczki. Recepcjonistka serdecznie się śmieje mówiąc "nie". Ja jeszcze serdeczniej mówię, czy mógłbym więc kupić rolkę papieru toaletowego. Pani z rozbawieniem mówi, że nie mają w sprzedaży, ale po chwili mi przynosi. Odmawia zapłaty, bo nie wie jak ma ją ode mnie pobrać. Dziękuję serdecznie za uratowanie moich zmęczonych stóp! P.S. Właśnie w tych hotelu jest płatna przechowalnia bagażu - to jakby ktoś potrzebował.</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010odessa/dsc08903.jpg" title="" class="shutterset_singlepic3776"  rel="lightbox[108]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3776__320x240_dsc08903.jpg" alt="Przemysl" title="Przemysl" />
</a>
</p>
<p>O 22:15 wsiadamy do pociągu. Dosiada się jedna osoba - czyli nie będziemy spać jak królowie. Prawdziwa masakra zaczyna się w Rzeszowie. Dosiada się tyle osób, że jedziemy w 7-mkę w przedziale. Jest niewygodnie, sennie i niewygodnie. <strong>Ach, gdzie te plackarty z Ukrainy?</strong> Wygodnie, na leżąco i tanio. O polskie PKP, bierzcie przykład ze wschodu!</p>
<p><strong>poniedziałek, 7 czerwca</strong></p>
<p>O 7:30 jesteśmy we Wrocławiu, ja z Anią już na 9:00 do pracy. Zapowiada się ciężki dzień - w pracy pomimo zmęczenia dużo obowiązków - mam trochę zaległości, robię wszystkie zaległe rzeczy, a we wtorek rozpocznie się znów normalny tryb życia, do kolejnej wyprawy!</p>
<p><strong>Ahoj przygodo!</strong></p>
<p><strong>Podsumowanie kosztów: 450 zł / osoba, 6 dni</strong> - bez żadnych wyżyłowanych oszczędności, ale wszystko z umiarem - ze wszystkim (przejazdy, jedzenie, noclegi, alkohol). W Polsce długi weekend wyszedłby nas pewnie podobnie jak nie drożej. Czy można taniej? Można, beż żywienia w knajpach, w tańszej kwaterze. Uważam, że w 350 zł można było się zmieścić.</p>
<p><a href="http://zalewski.net.pl/zdjecia-pictures/europe/?album=3&amp;gallery=54">GALERIA ZDJĘĆ</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zalewski.net.pl/2010/06/09/do-morza-i-do-slonca-nad-morze-czarne/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kobyla Góra &#8211; rowerowo</title>
		<link>http://zalewski.net.pl/2010/05/30/kobyla-gora-rowerowo/</link>
		<comments>http://zalewski.net.pl/2010/05/30/kobyla-gora-rowerowo/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 May 2010 16:50:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Zalewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zalewski.net.pl/?p=104</guid>
		<description><![CDATA[Z Anią udaliśmy się na "długi - krótki" weekend majowy. 1-3 maja jeździliśmy na rowerkach po okolicach Kobylej Góry w paśmie pogórza Trzebnicko-Ostrzeszowskiego.
Przejechaliśmy w ciągu 3 dni 89,3km. Poniżej znajdziecie profil wysokościowy całej trasy oraz mapki z poszczególnych dni.


Trasa i dane techniczne - 1 maja


Trasa i dane techniczne - 2 maja


Trasa i dane techniczne - [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z Anią udaliśmy się na "długi - krótki" weekend majowy. 1-3 maja jeździliśmy na rowerkach po okolicach Kobylej Góry w paśmie pogórza Trzebnicko-Ostrzeszowskiego.</p>
<p style="text-align: left;">Przejechaliśmy w ciągu 3 dni 89,3km. Poniżej znajdziecie profil wysokościowy całej trasy oraz mapki z poszczególnych dni.</p>
<p style="text-align: center;"><span id="more-104"></span></p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010-kobyla-moutain/1-3maja_profil.JPG" title="" class="shutterset_singlepic3605"  rel="lightbox[104]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3605__320x240_1-3maja_profil.JPG" alt="Profil wysokościowy 1-3 maja" title="Profil wysokościowy 1-3 maja" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Trasa i dane techniczne - 1 maja</strong></p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010-kobyla-moutain/1maja_mapa.JPG" title="" class="shutterset_singlepic3607"  rel="lightbox[104]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3607__320x240_1maja_mapa.JPG" alt="Trasa - 1 maja" title="Trasa - 1 maja" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010-kobyla-moutain/1maja_danejazdy.JPG" title="" class="shutterset_singlepic3606"  rel="lightbox[104]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3606__320x240_1maja_danejazdy.JPG" alt="Dane jazdy 1 maja" title="Dane jazdy 1 maja" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Trasa i dane techniczne - 2 maja</strong></p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010-kobyla-moutain/2maja_mapa.JPG" title="" class="shutterset_singlepic3610"  rel="lightbox[104]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3610__320x240_2maja_mapa.JPG" alt="Trasa - 2 maja" title="Trasa - 2 maja" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010-kobyla-moutain/2maja_danejazdy.JPG" title="" class="shutterset_singlepic3609"  rel="lightbox[104]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3609__320x240_2maja_danejazdy.JPG" alt="Dane jazdy 2 maja" title="Dane jazdy 2 maja" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Trasa i dane techniczne - 3 maja</strong></p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010-kobyla-moutain/3maja_mapa.JPG" title="" class="shutterset_singlepic3613"  rel="lightbox[104]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3613__320x240_3maja_mapa.JPG" alt="Trasa - 3 maja" title="Trasa - 3 maja" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<a href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/2010-kobyla-moutain/3maja_dane_jazdy.JPG" title="" class="shutterset_singlepic3612"  rel="lightbox[104]">
	<img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/cache/3612__320x240_3maja_dane_jazdy.JPG" alt="Dane jazdy 3 maja" title="Dane jazdy 3 maja" />
</a>
</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><strong>Galeria zdjęć (skromna, bo z komórki) <a href="http://zalewski.net.pl/zdjecia-pictures/poland/?album=2&amp;gallery=53">TUTAJ</a></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zalewski.net.pl/2010/05/30/kobyla-gora-rowerowo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Relacja &#8211; Czarnobyl &#8211; Sierpień 2007</title>
		<link>http://zalewski.net.pl/2010/05/30/czarnobyl-sierpien-2007/</link>
		<comments>http://zalewski.net.pl/2010/05/30/czarnobyl-sierpien-2007/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 30 May 2010 16:01:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł Zalewski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zalewski.net.pl/blog/?p=28</guid>
		<description><![CDATA[We wrześniu 2007 zacząłem pisać o wyjeździe do Czarnobyla...
Czarnobyl - miejsce owiane tajemnicą, bólem, ciągłym cierpieniem i ciszą.
Wyjazd do Czarnobyla udał się dzięki mojemu znajomemu, Waldkowi. Pewnego razu przy pizzy w Rzymie padła propozycja wyjazdu i oto 28 sierpnia 2007 wyruszyliśmy ...
Jak zawsze mój start to dworzec PKP we Wrocławiu, który to już raz w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>We wrześniu 2007 zacząłem pisać o wyjeździe do Czarnobyla...</strong></p>
<p>Czarnobyl - miejsce owiane tajemnicą, bólem, ciągłym cierpieniem i ciszą.</p>
<p>Wyjazd do Czarnobyla udał się dzięki mojemu znajomemu, Waldkowi. Pewnego razu przy pizzy w Rzymie padła propozycja wyjazdu i oto 28 sierpnia 2007 wyruszyliśmy ...<span id="more-28"></span></p>
<p>Jak zawsze mój start to dworzec PKP we Wrocławiu, który to już raz w tym roku? Ruszam do Katowic, w Katowicach dosiada się Waldek, a w Przemyślu jeszcze 4 osoby z naszej ekipy. Już o 9 rano przekraczamy granicę z Ukrainą i około 11 znajdujemy się we Lwowie, to już drugi raz w tym roku <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Zostawiamy plecaki w przechowali na dworcu i szybkie zwiedzanie miasta, a raczej odświeżanie pamięci i smaczny posiłek w Puzatej Chacie. Waldek polował aparatem na stare Warszawy, udało się perfekcyjne!</p>
<p>O 18:55 zostałem rozprawiczony <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Mój pierwszy raz okazał się oszałamiający i niezwykle miły. Pierwszy raz w życiu w ukraińskim pociągu i już się zakochałem! Cóż za wygoda podróżowania! Tak mogę jeździć po całym świecie!</p>
<p style="text-align: center;"><a class="shutterset_" href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/czarnobyl07/dsc06906.jpg" rel="lightbox[28]"><img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/czarnobyl07/thumbs/thumbs_dsc06906.jpg" alt="dsc06906" /></a></p>
<p>Do Kijowa docieramy kilka minut przed 7-mą rano. Pierwsze zetknięcie z tak dużym wschodnim miastem i już czuję przygodę. Na dworcu do przyjazdu naszego pociągu leci muzyka taka, podniosła <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Wychodząc z dworca kierujemy się do MC Donalds na toaletę, ale TAKIEGO SYFU to jeszcze nie widziałem, kibel był cały za.... dosłownie. Szybka zmiana miejsca na pizzerię po przeciwnej stronie, a tu luxus. Kijów jest ogólnie droższy niż Lwów, średnio o 30%. Takich samochodów jakie jeżdżą po stolicy to u nas ze świecą szukać. <strong>W jednym miejscu Hummer, BMW 7, Mercedes klasy S, Land Crusier. Wszystko obok siebie, wszędzie. Czasem tylko mignie jakaś stara łada ...</strong></p>
<p>O 9:00 zaczyna się właściwa wyprawa do Czarnobyla. Czekamy na kolesia, co ma być naszym przewodnikiem. Przyjeżdża. Pakujemy się w 6 osób do starego minivana i jazda przez 2 godziny na północ do Strefy Zamkniętej.</p>
<p>Do Czarnobyla nie jest dostać się łatwo. Jest jedna droga dojazdowa. Na niej posterunki. Pierwszy to sprawdzenie zezwolenia auta. Oczywiście ruch jest zerowy. Nikt tam nie jeździ. Dróg nikt nie remontował od kilkudziesięciu lat, choć te lepsze niż w Polsce ... Kilka kilometrów dalej jest kolejny posterunek, tym razem już jesteśmy sprawdzani dokładnie. Paszport, zezwolenia, po zdjęciu czy to my. Od drugiego posterunku cała strefa jest ogrodzona solidnym płotem z drutem kolczastym. Na zewnątrz normalnie rośnie pszenica ...</p>
<p>Aby dostać się do Czarnobyla trzeba mieć specjalne zezwolenia imienne oraz zapłacić po około 100 USD.</p>
<p style="text-align: center;"><a class="shutterset_" href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/czarnobyl07/dsc06928.jpg" rel="lightbox[28]"><img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/czarnobyl07/thumbs/thumbs_dsc06928.jpg" alt="dsc06928" /></a></p>
<p>(...)</p>
<p><strong>i kończę dopiero dziś, 30 maja 2010:</strong></p>
<p>Do Czarnobyla dostaliśmy się z specjalistycznym biurem. Samochód a w nim nasza grupa. Pierwszą rzeczą jaką odwiedziliśmy było biuro główne zony w wiosce o nazwie Czarnobyl. Tu normalnie mieszkają ludzie pracujący w zonie. Maksymalnie 3 miesiące, a później już nigdy tu nie wracają. Jest nawet mini hotel, można zatrzymać się na noc.</p>
<p>Dostaliśmy przewodnika - żołnierza. Formalności zajęły mnóstwo czasu. Oglądamy opuszczone domy w okolicy. Przerażające ... wszystko pochłania już natura. Gdzieniegdzie tylko chodzą koty...</p>
<p>Po godzinie oczekiwania ruszamy drogą w stronę elektrowni - po drodze mijamy Czerwony Las -najbardziej skażone miejsce raz ze składowiskiem pojazdów biorących udział w akcji ratunkowej. Są wszędzie tabliczki o promieniowaniu. Zapomniałbym też o ważnej rzeczy <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  <strong>W Czarnobylu jest oczywiście sklep spożywczy.</strong> Zaopatrzyliśmy się w butelkę wódki i dla zdrowotności, co by nas promieniowanie nie pochłonęło, my pochłonęliśmy pół litra. Jedynie kierowca nie pił, ale żołnierz i owszem.</p>
<p>Dotarliśmy pod sarkofag, obok znajduje się mini muzeum. Jest licznik gajgera. Pokazuje promieniowanie - przewodniczka z muzeum mówi, że jest tylko nieznacznie przekroczona norma. <strong>Na asfalcie jest bezpiecznie, ale zejście na trawę grozi już napromieniowaniem.</strong> Acha! To dlatego kazali nam wziąść buty, które później mamy wyrzucić...</p>
<p>W muzem pani opowiada historię wybuchu, jej koleje. Wyświetlany jest film, stoi też makieta całej elektrowni po wybuchu - przerażające zniszczenia. Obok muzeum jest pomnik osób poległych podczas katastrofy.  Na zewnątrz przewodnik mówi nam, że przy zabezpieczaniu sarkofagu non stop pracuje 300 osób. <strong>A sam sarkofag? Wielka góra betonu.</strong></p>
<p style="text-align: center;"><a class="shutterset_" href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/czarnobyl07/dsc00000.jpg" rel="lightbox[28]"><img class="ngg-singlepic ngg-none" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/czarnobyl07/thumbs/thumbs_dsc00000.jpg" alt="dsc00000" /></a></p>
<p>Po chwili przejeżdżamy do miasta duchów - Prypeć. Przed wjazdem strażnik. Ustawiamy się do zdjęć przy tablicy miasta. Następnie<strong> udajemy się do przedszkola</strong> - cóż to za widok - budynek pochłania natura, tu i ówdzie rosną drzewa. Na tablicach informacje jak dbać o higienę, kto jest najlepszym przedszkolakiem. Łzy kręcą się w oczach. Przewodnik mówi nam, aby nie chodzić po trawie i dotykać roślin.</p>
<p>Udajemy się do najwyższego budynku w mieście, skąd robiona jest większość zdjęć. <strong>Ma on 15 pięter i z niego widać całą okolicę</strong> oraz "Oko Moskwy" - radar o niewiadomym przeznaczeniu, prawdopodobnie kiedyś miał podsłuchiwać europę zachodnią i po to wybudowano elektrownię, aby ta go zasilała. Nie wiadomo czy to prawda.</p>
<p>Na 15 piętro wchodzę pieszo, nic nie jest zabezpieczone, zaglądam do szybu windy - jedna wielka dziura, kręci mi się w głowie, odchodzę i zwiedzam mieszkania. W jednym z nich znajduję rozsypany, zaschnięty cukier, pustą butelkę wódki z tamtych lat, są kalendarze z 1986 roku, meble, kuchenki, lodówki i pianino. Jeden z naszych uczestników potrafi grać, siada za klawisze i <strong>rozlega się po wieżowcu nostalgiczna muzyka, przechodząca w dramatyczne dźwięki katastrofy</strong>. Nagrywam wszystko na wideo. Teraz czuję dreszcze.</p>
<p style="text-align: center;"><a class="shutterset_" href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/czarnobyl07/dsc07026.jpg" rel="lightbox[28]"><img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/czarnobyl07/thumbs/thumbs_dsc07026.jpg" alt="dsc07026" /></a></p>
<p>Wchodzimy na dach budynku. Wyżej się nie da. Na ścianach po drodze można spotkać liczne graffiti. Z góry idealnie widać sarkofag, rzekę Prypeć, całe miasto i okolicę, kilometry lasów, skażonych lasów. <strong>Nie słychać żadnych ptaków. </strong>Panuje cisza, która aż kuje w uszy. Człowiek czuje się osamotniony, taki mały w stosunku do ogromu tej katastrofy i obezwładniającej ciszy.</p>
<p>Schodząc w dół zaglądam jeszcze w kilka mieszkań, idąc uderzyłem się w wystający metalowy element z ściany. Cholera! Obym się nie skaleczył, bo jeszcze coś mnie złapie. Na szczęście kończy się na siniaku.</p>
<p>Idziemy na główny plac miasta. Tu wesołe miasteczko. Wesołe. Ktoś zostawił pluszaka z innej eskapady. Wygląda to przerażająco. Przewodnik mówi, aby zrobić tylko zdjęcia i szybko wrócić. <strong>Jest tu duże promieniowanie.</strong> Kiedyś musiało być tu błogo. Cała Ukraina i Rosja w biedzie, a tu ludzie mieli dostatek, dużo zarabiali.</p>
<p>Przenosimy się pod dom kultury. Zaglądamy - przygotowania do pochodu pierwszomajowego. Przygotowane portrety wodzów, flagi. Wszystko zostawione w popłochu. Na drugim piętrze jest biblioteka. <strong>Czy chodziliście kiedyś po pół metrowej warstwie książek?</strong> Regały zapadły się i wszystkie książki legły na podłodze tworząc nowy parkiet. Przerażające! Dziwnie się po tym chodziło. Część z gazetami codziennymi kończyła się na 25 kwietnia...</p>
<p>Nasza wycieczka dobiega końca, idziemy jeszcze do hotelu. Tu telewizor, a w zasadzie jego rama, a w niej rosnąca zielona roślina. Cóż za metafora! Zaglądam na recepcję. Jest księga gości.<strong> Ostatnie wpisy z godziny 23:00, 25 kwietnia.</strong> Za kilka godzin będzie awaria elektrowni.</p>
<p>W drodze powrotnej zajeżdżamy pod składowisko statków. Widok nie do opisania. Rdzewiejące ogromne jednostki, na wpół zatopione w wodzie.</p>
<p>Wracamy do Czarnobyla.<strong> Tu czeka na nas obiad. Ale pyszny!</strong> Zupa, drugie danie, deser. Palce lizać! Aż nieprawdopodobne, że tak dobre jedzenie serwują w pracowniczej kantynie. Po krótkim odpoczynku wracamy do Kijowa. Jeszcze sprawdzanie napromieniowania samochodu, każdy z nas przechodzi kontrolę osobistą w maszynie, czy nie jesteśmy skażeni. Wszyscy zostali wypuszczeni i tak kończy się historia Pawła Zalewskiego o Czarnobylu.</p>
<p><strong>Czy warto jechać do Czarnobyla? Czy trzeba się bać? </strong>Warto. Jeszcze kilka lat i ta część Ukrainy ze względu na swoją popularność zostanie zdeptana przez turystów. Już teraz organizowane są wycieczki autokarowe. My byliśmy jedyną grupą tego dnia (6 osób). Bać nie ma się czego. Po prostu trzeba się słuchać przewodnika, choć moi znajomi mówią mi, że czasem podczas nocy jest zielonkawa poświata w moim pokoju... cóż nie wiem, śpię <img src='http://zalewski.net.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':-D' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: center;"><a class="shutterset_" href="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/czarnobyl07/dsc06983.jpg" rel="lightbox[28]"><img class="ngg-singlepic ngg-center" src="http://zalewski.net.pl/wp-content/gallery/czarnobyl07/thumbs/thumbs_dsc06983.jpg" alt="dsc06983" /></a></p>
<p>Na noc nasza grupa się rozłącza. 4 znajomych wraca do Polski z powodu braku taniego noclegu w Kijowie. Z Waldkiem zostajemy u jego znajomej. Jedziemy metrem - bardzo głębokim! - do dzielnicy starych bloków. Odnajdujemy adres i witamy się z domownikami. Bierzemy prysznic i idziemy na miasto, coś zjeść. Ulice są potężne, wszędzie sprzedają arbuzy.</p>
<p>Następnego dnia mam problemy żołądkowe. Zwiedzamy Kijów - piękne miasto, choć nie jest mi dane cieszyć się z oglądanych miejsc. W większości skupiam się nad tym, aby przetrwać. Zdjęć jednak kilka zrobiłem, do zobaczenia w galerii. Musze tu wrócić. Teraz to łatwiejsze, z Katowic do Kijowa lata Wizzair. Wieczorem wracamy do Lwowa, a później do Polski, do domu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://zalewski.net.pl/2010/05/30/czarnobyl-sierpien-2007/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

